Ale zimno...................................................................................................
Kto by słyszał żeby w maju[no prawie] tak dawało i poniżej dychy, no cóż, trzeba na jakiś czas odłożyć kosza i niedokończony napój energetyczny bo mnie jeszcze gardełko zaboli[po raz trzeci] i zakaszlę się [już teraz prawie zginam się wpół].
Olać choroby i inne dziady, teraz jest wolne, dzieci cieszą się, zaraz święto pracy [ Komuno wróć... ], wszystko było by piękne gdybym mógł podzielić z kimś swój, marnowany na siedzenie przed głupim kompem cały dzień, czas. Dlaczego się boję, przecież to dopiero któryś raz z rzędu, mam jeszcze duużo czasu, jestem tak wygadany i czarujący jak mało kto.
Zastanawiam się dlaczego to piszę na tym blogu, przecież i tak nikt tego nie czyta, a jeżeli już to tylko przeczyta i zrobi klik na inną stronkę nie pozostawiając śladu po sobie..no cóż, może jest beznadziejne tło lub ograniczone, głupie teksty ale coś jest, zabijam czas, staram się popracować nad sobą, nad językiem też
"And At This Moment I'm Happy, Happy"
poniedziałek, kwietnia 30
wtorek, kwietnia 24
34,4
To był naprawdę dziwny sen, niby zrozumiały, realny, a jednak dziwny. Niby zapomniałem,
A jednak mój mózg potrafi odkopać coś co też tylko na niby jest skończone. Śnili mi się dziwni
Ludzie. Ale po kolei. Najpierw leżałem na cieplutkim piasku, a dookoła było tylko morze i nic poza
Antyczną ławką, na której siedział stary mężczyzna. Podszedłem bliżej, usiadłem na ławce
A on nawet mnie nie zauważył, tylko czytał gazetę sprzed trzech lat, czytał ją przez bitą
Godzinę. Kiedy w końcu przełamałem swoją nieśmiałość i zapytałem a propos pogody, on burknął
Abym spadał bo , tu cytuję "mamusia nie pozwoliła mi rozmawiać i trzymać się z nieznajomymi."
Plaża w tym momencie zamieniła się na na centrum londynu,deszczowa pogoda kontrastowała z
Alternatywnie przebijającym się promieniami schowanego za chmurami słońca. Stałem tam z
Trzydziestoletnią Angielką, która mówiła coś do mnie a ja[chociaż uczę się angola]nic z jej słów nie
Rozumiałem. Zrozumiałem dopiero wtedy, gdy znaleźliśmy się na środku skrzyżowania. Stał tam
Yacht, nazwany Christina Rose, w yachcie siedziała owa nieznajoma. Nie zdążyłem powiedzieć
Cześć, gdy Angielka odpłynęła, a pod moimi nogami rozstąpiła się ziemia. ostatni sen dotyczył
Jakże niezręcznej sytuacji. Mianowicie siedziałem pod klasą, czekałem na dzwonek
Aczkolwiek byłem uśmiechnięty. Wtedy podeszła do mnie dziwna postać, zrobiło mi się gorąco...
Dopiero po trzech dużych policzkach zrozumiałem że to tylko sen, obudził mnie świt dnia codziennego, z którym po raz kolejny musiałem się zmierzyć i cały czas się zmierzam....
A jednak mój mózg potrafi odkopać coś co też tylko na niby jest skończone. Śnili mi się dziwni
Ludzie. Ale po kolei. Najpierw leżałem na cieplutkim piasku, a dookoła było tylko morze i nic poza
Antyczną ławką, na której siedział stary mężczyzna. Podszedłem bliżej, usiadłem na ławce
A on nawet mnie nie zauważył, tylko czytał gazetę sprzed trzech lat, czytał ją przez bitą
Godzinę. Kiedy w końcu przełamałem swoją nieśmiałość i zapytałem a propos pogody, on burknął
Abym spadał bo , tu cytuję "mamusia nie pozwoliła mi rozmawiać i trzymać się z nieznajomymi."
Plaża w tym momencie zamieniła się na na centrum londynu,deszczowa pogoda kontrastowała z
Alternatywnie przebijającym się promieniami schowanego za chmurami słońca. Stałem tam z
Trzydziestoletnią Angielką, która mówiła coś do mnie a ja[chociaż uczę się angola]nic z jej słów nie
Rozumiałem. Zrozumiałem dopiero wtedy, gdy znaleźliśmy się na środku skrzyżowania. Stał tam
Yacht, nazwany Christina Rose, w yachcie siedziała owa nieznajoma. Nie zdążyłem powiedzieć
Cześć, gdy Angielka odpłynęła, a pod moimi nogami rozstąpiła się ziemia. ostatni sen dotyczył
Jakże niezręcznej sytuacji. Mianowicie siedziałem pod klasą, czekałem na dzwonek
Aczkolwiek byłem uśmiechnięty. Wtedy podeszła do mnie dziwna postać, zrobiło mi się gorąco...
Dopiero po trzech dużych policzkach zrozumiałem że to tylko sen, obudził mnie świt dnia codziennego, z którym po raz kolejny musiałem się zmierzyć i cały czas się zmierzam....
sobota, kwietnia 14
Masło
Ostatnio nie pisałem, bo zahibernowałem się w magicznym stanie mojej podświadomości która ukazywała mi przez pewien czas lato. Zapewne przyczyną tego stanu były powroty do magicznych miejsc, zdjęć, oraz słuchanie magicznej muzyki.Rzeczywiście czułem się jakbym ledwo co zakopał palce w piasku i wsłuchiwał się w szum wody. Może przyczyną był dodatkowy basen w środę :)...
Magiczny stan ustąpił wraz z magicznie zmienionym nastrojem, co wbrew pozorom jest mega pozytywne. Jednakże po raz kolejny zrozumiałem parę przykrych, aczkolwiek istotnych prawd o życiu. Czasami zastanawiam się czy nie obudziłem się za późno. Dlaczego dopiero teraz przejrzałem i porzuciłem stare nawyki i postępowania. Człowiek cały czas się uczy...ale po jakimś czasie i tak staje się jak masło topniejące w trakcie zderzenia z brutalną rzeczywistością.
Dedykuję sobie samemu
dziękuję za komentarze
jak nie będzie komentarzy..
to zawołam tu gliniarzy... - mój text
Magiczny stan ustąpił wraz z magicznie zmienionym nastrojem, co wbrew pozorom jest mega pozytywne. Jednakże po raz kolejny zrozumiałem parę przykrych, aczkolwiek istotnych prawd o życiu. Czasami zastanawiam się czy nie obudziłem się za późno. Dlaczego dopiero teraz przejrzałem i porzuciłem stare nawyki i postępowania. Człowiek cały czas się uczy...ale po jakimś czasie i tak staje się jak masło topniejące w trakcie zderzenia z brutalną rzeczywistością.
Dedykuję sobie samemu
dziękuję za komentarze
jak nie będzie komentarzy..
to zawołam tu gliniarzy... - mój text
niedziela, kwietnia 8

Witam ponownie, dziękuję za komentarze, dzisiaj chciałbym napisać parę słów o nowym albumie LINKIN PARK[nawiązanie do poprzedniej notki] i ogólnie o muzyce, która pełni bardzo dużą rolę w moim życiu.
Nie chcę tutaj opisywać dokładnego składu LP, płyt, koncertów, atmosfery podczas spotkań z fanami itd itp, ale o pewnym przywiązaniu o więzi na odległość, która łączy mnie z zespołem poprzez muzykę i obraz, ale i nie tylko.
To stało się 4 lata temu i jest swojego rodzaju utwierdzeniem, motywacją, czymś spójnym co pozwala mi cały czas słuchać Linkinów. Uważam, że inaczej byłoby mi trudno powracać do twórczości zespołu[między nowym, studyjnym albumem, a starym z 2003 roku są 4, prawie beztwórcze lata różnicy]. No może trochę przesadziłem, w końcu wydali "Live In Texas" i "Collision Course" wraz z Jay-Z, ale to za mało by zadowolić prawdziwego fana, czułem, że czegoś mi brakuje. Wracając do zdarzeń sprzed 4 lat, stała się rzecz niezwykła, dla mnie było to wielkim szokiem otrzymać odpowiedź na maila od samego Mike'a Shinody..
To co wtedy poczułem, nie da się opisać i opowiedzieć, to było jak magia, jak dotknięcie różdżki, pewnie na jakieś 5 minut zupełnie zastygłem w bezruchu gapiąc się tylko w malutki 15 calowy monitor.
Nie sądzę, aby zdarzyło się to przy okazji pisania do innych artystów, myślę że miałem wiele szczęścia, jednakże Linkin Park dbają o swoich fanów nie tylko poprzez odpowiadanie na maile[wiem że nie tylko mi to się przytrafiło], ale i poprzez : spotkania przed koncertem, oficjalny fanclub Linkin Park Underground[do którego niebawem chcę się zapisać] oraz Linkin Park Street Team, czyli uliczne i elektroniczne promowanie zespołu[jestem członkiem].
Na koniec proszę o komentarze w których dobrze byłoby, gdybyście zawarli sugestie, wasze tematy, o czym chcielibyście abym napisał.
P.S : Sorry za wszelkie przejęzyczenia i błędy ortograficzne, dla głębszego poznania zespołu polecam strony www.linkinpark.com i naszą domową www.lpzion.org
We live in a beautful world!

Cześć, dzisiaj napiszę coś po angielsku[postaram się aby wyszło w miarę dobrze], dla leniwych bądź nie potrafiących zbyt dobrze, tłumaczenie poniżej..
Yesterday midnight, when my eyes were closed, i found out, that evryone has a place, which is abslolutely best for variety meditation, also when we want to think about something, which annoy us, we are used to find the best place, where nobody can see us, where the silence is the best friend.Only we want to do is "close" ourself and open our mind's eyes..
Personaly, i must admit, that before i'm gonna to fall asleep, i'm used to think about the passing day, school, people and everything which is such a good value for me, what was happened in my life[but only the good one].
On the other hand, second significant place where i always dream about life is my daily, common bus, which i travel into my school, back home and see our town, every day different and unique, i've wroten about this in one of previously note.
Finally i'm sure, that this situation help me to find myself, and experience every day a little bit another, with a possitive energy, which drift me to live...
Wczoraj wieczorem, kiedy zamknąłem oczy, odkryłem, że każdy z nas posiada miejsce, które jest absolutnie najlepsze dla różnorodnych przemyślań, tak więc gdy pragniemy pomyśleć o czymś, co nas trapuje, staramy się znaleźć najlepsze miejscem, gdzie nikt nie może nas znaleźć, a cisza jest najlepszym przyjacielem. Jedyne co pragniemy to zamknąć się na innych i otworzyć "oczy" naszej duszy.
Osobiście muszę przyznać,że nie mogę zasnąć bez przewinięcia całego dnia i/lub pomyślenia o czymś co dobrego zdarzyło się w moim życiu.
Z drugiej strony, drugim ważnym miejscem, które zawsze skłania do rozmyślań, jest codzienny, zwykły autobus, którym podróżuję do szkoły i z powrotem. Mijając kolejne przystanki zauważam że wszystko się zmienia, każdy dzień jest unikalny.
Jestem również pewien, że myślenie o czymś co na prawdę się zmienia, pomaga mi w lepszym przeżywaniu kolejnych dni, mogę dzięki temu odczuwać każdy dzień inaczej, nauczyłem się doceniać to co mam, to wszystko darzy mnie pozytywną energią, która napędza mnie do życia..
P.S. : sorry za błędy językowe, zapraszam do dzielenia się spostrzeżeniami
Poetry vol.1
Gdzieś, gdzie milczenie staje się powietrzem,
Leżę, Gdybyś mogła obok mnie leżeć!...
Ale głośno!, nie!, To Przecież moje serce!,
W myślach kładę rękę obok twojej ręki...
Lekko zamykam wizję na świat,
A w swoim sercu otwieram okno :
Cieplutki powiew, wlatuje wiatr,
Dzisiaj smakuje nadzwyczaj słodko...
Wstaję!, ktoś puka, To ty?, nie wierzę
I biegnę, biegnąc mówię pacierze
Otwieram drzwi,nagle psyt, czar prysnął
Leżę, Gdybyś mogłA obok mnie leżeć!...
P.S.: przedstawiam mój stary wiersz, z nowym znaczeniem.
Życzę radosnych i pełnych nadziei Świąt, i baardzo mokrego
dyngusaaa
Leżę, Gdybyś mogła obok mnie leżeć!...
Ale głośno!, nie!, To Przecież moje serce!,
W myślach kładę rękę obok twojej ręki...
Lekko zamykam wizję na świat,
A w swoim sercu otwieram okno :
Cieplutki powiew, wlatuje wiatr,
Dzisiaj smakuje nadzwyczaj słodko...
Wstaję!, ktoś puka, To ty?, nie wierzę
I biegnę, biegnąc mówię pacierze
Otwieram drzwi,nagle psyt, czar prysnął
Leżę, Gdybyś mogłA obok mnie leżeć!...
P.S.: przedstawiam mój stary wiersz, z nowym znaczeniem.
Życzę radosnych i pełnych nadziei Świąt, i baardzo mokrego
dyngusaaa
klikajcie ile wlezie

Witam po zmianie!...uważam że tutaj będę mógł wygodniej pisać i tworzyć..proszę tylko o jedno : za każdym razem jak tu wchodzicie, to klikajcie na banner powyżej, który może przynieść mi jako członkowi LP street team wiele korzyści..was to nic nie kosztuje a ja zbieram punkty...do napisania wkrótce!
Peace
Subskrybuj:
Posty (Atom)



