Ano witam
Wakacje powoli zamykają ciepłe, gościnne progi, a my spieprzamy z ich podwórka, fachowo nazwanego marzeniami, tudzież przygodami. Rozmarzyliśmy się na chwilę, dwa miechy przynajmniej dla mnie minęły w mgnieniu oka, bo miałem zajęcie na całej długości. W wyniku czego jestem bardzo zadowolony i naładowany , co może się zmienić już w najbliższy wtorek.
Wy też po cichu wierzycie, że zmienią nam nauczyciela od języka ojczystego ?..
Przed chwilą postanowiłem że napiszę dziś parę słów o moich wierszach. Nie wszyscy bowiem wiecie ile pracy mnie one kosztują!. Gdyby tak zmierzyć średni czas konstruowania mojego wiersza wyszłoby pewnie aż z 5-7 minut...Muszę jednak przyznać że jest to dla mnie najskuteczniejszy, najlepszy sposób na stworzenie czegokolwiek, gdyż natchnienie przychodzi szybko. Ciekawostką może być fakt, że pewnego razu zapisałem cały wiersz w ...komórce, podczas...jazdy autobusem, magia, życzę każdemu żeby doświadczył czegoś takiego, ale nasze miasto ma coś w sobie co powoduje przypływ pozytywnych emocji nawet w autobusie.[ a przejedźcie się kiedyś kiedy 2 na niepodległości jak zachodzi słońce...].
Na koniec powiem wam czego aktualnie słucham, żebyście jeszcze bardziej wczuli się w moje raczej nie normalne wariacje muzyczne.
Incubus, Lilly Alen, Common, Pearl Jam, Alchemist Project, farben Lehre, Hunter, Lipali, Coldplay
A potem powstają wiersze... :D
“Decydent”
Przyjdzie taki dzień, kiedy wszystko skończy się
A wraz z nim przyjdzie kres twego istnienia
Nie buntuję się, bo wiem
Jak nienawidzicie mnie
Jak wspaniale się czujecie pośród martwych
Jak Kolumb, podbijając Amerykę
Nie zapomnę nigdy twej wygranej twarzy
Ucieszonej, najedzonej i napitej
Lecz pamiętaj, nic dwa razy się nie zdarzy...
Ktoś umiera, ktoś się rodzi
Twoje życie toczy się w najlepsze
Rozpacz nową biedę płodzi
Wszystko dookoła staje się jaśniejsze
Wiara zamyka mi oczy
Coś trzyma mnie, kurczowo boi się odejść
Sam nie wiem co za mną kroczy
Wietrzeję, w automat - kukłę przemieniam się
Jak Kolumb, podbijając Amerykę
Nie zapomnę nigdy twej wygranej twarzy
Ucieszonej, najedzonej i napitej
Lecz pamiętaj, nic dwa razy się nie zdarzy...
środa, sierpnia 29
poniedziałek, sierpnia 27
I'm Putting Smile Upon My Face
Hello everyone !
I've decided that this article will be selected for those of you who are able to be smart in English [ in my opinion text is not to good but even not bad hope so :D ].
So today i wanna return to my lyric and subjects which are contained in it. The real evolution will come soon i think, but I must admit that it looks like my poetry goes into progress. It isn't as easy as I though in the past, certainly you must be sure what are you gonna write about. I was not sure, I've been writing only about love and strange state of mind, body. And It was change couple days ago.
I have only one advise for you. don't look back, I mean that don't take only bad feelings such as unlucky love or another tragedy. It's hard to forget, I know, but You don't have to forget....
Sorry about all mistakes in this text. Hope you're writing poetry or just reading, it's ok
Please write your comments only in english :D
„W cichym kręgu samotności”
Światło, dnia powszedniego.
Znajduję je w ciemności, raduje mnie, na nowo.
Lekko zamykam oczy, moje serce jest jak latarnia,
Dla zagubionej duszy, mogę w każdej chwili jej pomóc
Ale nie wiem, czy oboje tego pragniemy
To znaczy ja i moja wyobraźnia....
Witam po drugiej stronie bycia
To jest tej wąskiej, nie zbadanej
Nie znajdziesz tu niczego dla siebie
Ani nowych wrażeń, lub doznań
Oczywiście jeśli tylko można
Zawitam tu jeszcze raz, na chwilkę
Ulotnię się potem i wyjdę na zewnątrz
Pozbieram siły na walkę z szarością
Na nieskończony bój z nicością...
W cichym kręgu samotności,
Jeszcze raz prosimy w gości :
Kilka słów o zawodności
I fatalności
Miłości...
„Drilling Me”
Face to face without my grace
Standing and waiting for me
For You have been waiting too long
And my patient was as short
As this song....
I've decided that this article will be selected for those of you who are able to be smart in English [ in my opinion text is not to good but even not bad hope so :D ].
So today i wanna return to my lyric and subjects which are contained in it. The real evolution will come soon i think, but I must admit that it looks like my poetry goes into progress. It isn't as easy as I though in the past, certainly you must be sure what are you gonna write about. I was not sure, I've been writing only about love and strange state of mind, body. And It was change couple days ago.
I have only one advise for you. don't look back, I mean that don't take only bad feelings such as unlucky love or another tragedy. It's hard to forget, I know, but You don't have to forget....
Sorry about all mistakes in this text. Hope you're writing poetry or just reading, it's ok
Please write your comments only in english :D
„W cichym kręgu samotności”
Światło, dnia powszedniego.
Znajduję je w ciemności, raduje mnie, na nowo.
Lekko zamykam oczy, moje serce jest jak latarnia,
Dla zagubionej duszy, mogę w każdej chwili jej pomóc
Ale nie wiem, czy oboje tego pragniemy
To znaczy ja i moja wyobraźnia....
Witam po drugiej stronie bycia
To jest tej wąskiej, nie zbadanej
Nie znajdziesz tu niczego dla siebie
Ani nowych wrażeń, lub doznań
Oczywiście jeśli tylko można
Zawitam tu jeszcze raz, na chwilkę
Ulotnię się potem i wyjdę na zewnątrz
Pozbieram siły na walkę z szarością
Na nieskończony bój z nicością...
W cichym kręgu samotności,
Jeszcze raz prosimy w gości :
Kilka słów o zawodności
I fatalności
Miłości...
„Drilling Me”
Face to face without my grace
Standing and waiting for me
For You have been waiting too long
And my patient was as short
As this song....
niedziela, sierpnia 26
Z rozmyślań przy złotej herbacie vol.2 : o muzycznej tolerancji
Hey!
Mam dla was dobrą wiadomość. Dzisiaj w ramach serii pt. "Z rozmyślań przy złotej herbacie" napiszę o czymś co powróciło niczym bumerang, wydawałoby się że dawno o tym zapomniałem a tu..niespodzianka.
Przejdźmy do meritum. Po bardzo interesującej rozmowie z pewną osobą dowiedziałem się że fanki [pewnie chodzi o fanki kochanki] Linkin Park były na koncercie nieznośne i wkurzające. Ale o co właściwie chodzi?..o tym że niektórzy potrafią być bezczelni stojąc na koncercie tyłem do sceny to już pisałem, ale żeby narzekać na bawiące się dzieciaki, które przynajmniej czegoś "normalnego" słuchają to już przesada.
Ale o tym chyba też mówiłem..
Właściwie chodziło mi o coś innego pisząc tą notkę. O tak silnie zakorzenioną nietolerancję muzyczną, że aż czasem szlag trafia. I niech nikt nie zaprzeczy że jest inaczej, bo nie jest. Mnie to spotkało ale na szczęście nie mam ani pretensji do nikogo ani też nie przejąłem się tym za bardzo.
Wiecie jak jest za zachodnią granicą ?..zaczyna się c y w i l i z a c j a
Popatrzcie na koncerty kogokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek. A u nas pod tym względem cały czas komuna...Drogie bilety może i są wytłumaczeniem niskiej frekwencji na koncertach, a jeżeli już ktoś się zdecyduje to idzie i narzeka. Rozważmy jeden przykład : fan PJ[ sorry ale przeginają ]zarabia przypuśmy 1000 zł. Bilecik kosztuje 120 zł, więc jest sporym wydatkiem, można powiedzieć że "kolega" się rzucił. Oczekuje że koncert będzie trwał co najmniej 2,5 godziny i najlepiej odzielnego kibla z pachnącym papierem i mydełkiem. Wchodzą tu jacyś tam Linking? Linken? aa Linkin Park i przeszkadzają mu w podziwianiu Eddiego Vadera kręcącego się na backstage'u. A stoi jak kołek i nawet nie myśli ruszyć tyłka.
Wszyscy dobrze znają takie sytuacje, nauczmy się doceniania każdego rodzaju muzyki, bo przecież nikomu nie wadzi że siostra albo brat słuchają Dody lub Mandaryny. Tak się zaczyna, a kończy na zepsuciu koncertu komuś, kto zapłacił grube pieniądze żeby posłuchać ulubionej kapelki. To kosztuje tak nie wiele, pozwala na szersze patrzenie na rzeczywistość, w końcu przybliża nas do Europy, bo gdzie indziej mamy jeszcze szmat drogi przed sobą...
---------------------------------------------------------------------------
napiszcie co o tym wszystkim sądzicie i czy aby przypadkiem nie dotyczy to również i was?...
Mam dla was dobrą wiadomość. Dzisiaj w ramach serii pt. "Z rozmyślań przy złotej herbacie" napiszę o czymś co powróciło niczym bumerang, wydawałoby się że dawno o tym zapomniałem a tu..niespodzianka.
Przejdźmy do meritum. Po bardzo interesującej rozmowie z pewną osobą dowiedziałem się że fanki [pewnie chodzi o fanki kochanki] Linkin Park były na koncercie nieznośne i wkurzające. Ale o co właściwie chodzi?..o tym że niektórzy potrafią być bezczelni stojąc na koncercie tyłem do sceny to już pisałem, ale żeby narzekać na bawiące się dzieciaki, które przynajmniej czegoś "normalnego" słuchają to już przesada.
Ale o tym chyba też mówiłem..
Właściwie chodziło mi o coś innego pisząc tą notkę. O tak silnie zakorzenioną nietolerancję muzyczną, że aż czasem szlag trafia. I niech nikt nie zaprzeczy że jest inaczej, bo nie jest. Mnie to spotkało ale na szczęście nie mam ani pretensji do nikogo ani też nie przejąłem się tym za bardzo.
Wiecie jak jest za zachodnią granicą ?..zaczyna się c y w i l i z a c j a
Popatrzcie na koncerty kogokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek. A u nas pod tym względem cały czas komuna...Drogie bilety może i są wytłumaczeniem niskiej frekwencji na koncertach, a jeżeli już ktoś się zdecyduje to idzie i narzeka. Rozważmy jeden przykład : fan PJ[ sorry ale przeginają ]zarabia przypuśmy 1000 zł. Bilecik kosztuje 120 zł, więc jest sporym wydatkiem, można powiedzieć że "kolega" się rzucił. Oczekuje że koncert będzie trwał co najmniej 2,5 godziny i najlepiej odzielnego kibla z pachnącym papierem i mydełkiem. Wchodzą tu jacyś tam Linking? Linken? aa Linkin Park i przeszkadzają mu w podziwianiu Eddiego Vadera kręcącego się na backstage'u. A stoi jak kołek i nawet nie myśli ruszyć tyłka.
Wszyscy dobrze znają takie sytuacje, nauczmy się doceniania każdego rodzaju muzyki, bo przecież nikomu nie wadzi że siostra albo brat słuchają Dody lub Mandaryny. Tak się zaczyna, a kończy na zepsuciu koncertu komuś, kto zapłacił grube pieniądze żeby posłuchać ulubionej kapelki. To kosztuje tak nie wiele, pozwala na szersze patrzenie na rzeczywistość, w końcu przybliża nas do Europy, bo gdzie indziej mamy jeszcze szmat drogi przed sobą...
---------------------------------------------------------------------------
napiszcie co o tym wszystkim sądzicie i czy aby przypadkiem nie dotyczy to również i was?...
Zbuntowana Said...
Witam,
Tym razem notkę napiszę ja, Zbuntowana, a co! ;) W końcu taką nagrodę otrzymałam Za co dziękuję sobie i Spadochroniarzowi ;)
.................................................................................................................................
Moment, moment...A kim ona jest? Zbuntowana?
[Zbuntowana -> człowiek niezwykle dziwny, nikt jeszcze nie wie, kim jest tak naprawdę...Uważa się za buntownika, który ulega degradacji. Stopniowej, aczkolwiek nieodwracalnej :D Kupiła już milion piór, wiecznych. Ma takiego bzika na ich punkcie. I każdy łamie jej się w dłoni...A ona do tej pory nie wie, jak to robi. Często próbuje przemienić denerwujące istnienia w myszy (Przykład – posłowie widziani w TV). Jeszcze jej się to nie udało. Niestety. A może stety? Nawiasem mówiąc, pana Giertycha chciała zaczarować setki., dosłownie, setki razy (szczególnie, kiedy wprowadzał mundurki w szkole i wtedy, kiedy nie wiedział, kto napisał „Naszą szkapę”...Wstyd, były PANIE MINISTRZE EDUKACJI!!!), ale gość niezwykle twardy na jakiekolwiek czary – mary...A szkoda. Szanuje twórczość innych. A czy inni szanują jej? Chyba tak. Ona twierdzi, że tak. Ostatnio mało pisze. Bywa. Nic na siłę, podobno.]
.................................................................................................................................
Dopuśćmy do głosu (znowu, heh ;D ) Zbuntowany Obiekt...
Zbuntowana:
Szczerze mówiąc, bałam się, że nie napiszę już dla Was tego postu, gdyż Karol wiadomo, co zrobił ze swoją stroną...Heh. Ale na moje szczęście i oczywiście Wasze również, powrócił do prowadzenia bloga. I bardzo dobrze :D
Nawiązując do ostatniej notki Karola...
Kończą się wakacje...Jakie były one dla Was? Dla mnie – nawet fajne, na pewno błogie (No, może nie do końca)...A to chyba jest najważniejsze. Kurs na prawko (luuzik, Elbląg jest fajny. A byłby jeszcze fajniejszy – gdyby nie było wrednych tramwajów i samochodów jadących „pod prąd” na rondzie (ale takie rzeczy dzieją się nie tylko w tym mieście)), oblany egzamin („Uuuu, kobitko, fuj, fuj kobitka zrobiła” <- jak usłyszę to jeszcze raz to...), jazda motorami (to bolało...), dużo śmiechu, dużo smutku. Kumulacja myśli...Marzenia. No, to by było na tyle. I to były chyba ostatnie leniwe wakacje mojego życia...Nareszcie ;P Teraz tylko taki malutki test sprawdzający wiadomości, potocznie zwany MATURĄ :P Pikuś...Tzn. wmawiam sobie, że to będzie pikuś...Chociaż...I tak się denerwuję – tak naprawdę. A kto nie, prawda?
A jak piszę już o wakacjach – wiadome jest (ja np. tak twierdzę ;) ), że w tym okresie „pochłaniamy” bardzo dużą ilość książek, bo to czas wolny od nauki...I dlatego mam pytanie...
Czytaliście...Filozoficzną powieść pt. „Oskarżony pluszowy M.”? Jeśli nie - polecam. Jest bardzo ciekawa (i troszeczkę zakręcona, ale co tam). Przedstawia nasz świat nietypowymi oczami. Oczami ożywionego małego stworka. Takiego mini Ciecia ;)
Aaa i nikt nie jest w stanie wmówić mi, że „Mistrz i Małgorzata” Bułhakow’a to beznadziejna książka ;) Nikt. Mogę ją czytać nieskończenie wiele razy. I nie znudzi mi się. Ale to chyba już wiecie (kłaniają się lekcje j. polskiego, kto uważa na nich (yyy, ja np. uważam :D) – ten wie o tym, że...)
Eeej, ja mogę tutaj pisać więcej postów :P Co prawda moje notki nie są tak dobre jak kolegi Karola, ale...
Myślę, że wystarczająco dziwnego posta napisałam, aby móc się z Wami pożegnać...
Trzymajcie się cieplutko, do zobaczenia we wrześniu
P.S. Z niektórymi zobaczę się dopiero 4 IX, bo...Przedłużyłam sobie wakacje (lol), a jak uda mi się to, co zaplanowałam...To spotkamy się jeszcze później. Cieszycie się? Hehe
I jeszcze jedno: Do tej pory nie poznałam prawidłowych odp. na pytania konkursowe!!! Karooool....Tak być nie może.
Cya
----
Liczę na wasze komentarze, gdyż Ania bardzo się postarała i mam nadzieję że wkrótce otrzymam post od koleżanki Magdy, a wierszyk również niebawem ujrzy światło dzienne. To tyle z mojej strony, zapraszam do komentowania
life is just a dream!
Tym razem notkę napiszę ja, Zbuntowana, a co! ;) W końcu taką nagrodę otrzymałam Za co dziękuję sobie i Spadochroniarzowi ;)
.................................................................................................................................
Moment, moment...A kim ona jest? Zbuntowana?
[Zbuntowana -> człowiek niezwykle dziwny, nikt jeszcze nie wie, kim jest tak naprawdę...Uważa się za buntownika, który ulega degradacji. Stopniowej, aczkolwiek nieodwracalnej :D Kupiła już milion piór, wiecznych. Ma takiego bzika na ich punkcie. I każdy łamie jej się w dłoni...A ona do tej pory nie wie, jak to robi. Często próbuje przemienić denerwujące istnienia w myszy (Przykład – posłowie widziani w TV). Jeszcze jej się to nie udało. Niestety. A może stety? Nawiasem mówiąc, pana Giertycha chciała zaczarować setki., dosłownie, setki razy (szczególnie, kiedy wprowadzał mundurki w szkole i wtedy, kiedy nie wiedział, kto napisał „Naszą szkapę”...Wstyd, były PANIE MINISTRZE EDUKACJI!!!), ale gość niezwykle twardy na jakiekolwiek czary – mary...A szkoda. Szanuje twórczość innych. A czy inni szanują jej? Chyba tak. Ona twierdzi, że tak. Ostatnio mało pisze. Bywa. Nic na siłę, podobno.]
.................................................................................................................................
Dopuśćmy do głosu (znowu, heh ;D ) Zbuntowany Obiekt...
Zbuntowana:
Szczerze mówiąc, bałam się, że nie napiszę już dla Was tego postu, gdyż Karol wiadomo, co zrobił ze swoją stroną...Heh. Ale na moje szczęście i oczywiście Wasze również, powrócił do prowadzenia bloga. I bardzo dobrze :D
Nawiązując do ostatniej notki Karola...
Kończą się wakacje...Jakie były one dla Was? Dla mnie – nawet fajne, na pewno błogie (No, może nie do końca)...A to chyba jest najważniejsze. Kurs na prawko (luuzik, Elbląg jest fajny. A byłby jeszcze fajniejszy – gdyby nie było wrednych tramwajów i samochodów jadących „pod prąd” na rondzie (ale takie rzeczy dzieją się nie tylko w tym mieście)), oblany egzamin („Uuuu, kobitko, fuj, fuj kobitka zrobiła” <- jak usłyszę to jeszcze raz to...), jazda motorami (to bolało...), dużo śmiechu, dużo smutku. Kumulacja myśli...Marzenia. No, to by było na tyle. I to były chyba ostatnie leniwe wakacje mojego życia...Nareszcie ;P Teraz tylko taki malutki test sprawdzający wiadomości, potocznie zwany MATURĄ :P Pikuś...Tzn. wmawiam sobie, że to będzie pikuś...Chociaż...I tak się denerwuję – tak naprawdę. A kto nie, prawda?
A jak piszę już o wakacjach – wiadome jest (ja np. tak twierdzę ;) ), że w tym okresie „pochłaniamy” bardzo dużą ilość książek, bo to czas wolny od nauki...I dlatego mam pytanie...
Czytaliście...Filozoficzną powieść pt. „Oskarżony pluszowy M.”? Jeśli nie - polecam. Jest bardzo ciekawa (i troszeczkę zakręcona, ale co tam). Przedstawia nasz świat nietypowymi oczami. Oczami ożywionego małego stworka. Takiego mini Ciecia ;)
Aaa i nikt nie jest w stanie wmówić mi, że „Mistrz i Małgorzata” Bułhakow’a to beznadziejna książka ;) Nikt. Mogę ją czytać nieskończenie wiele razy. I nie znudzi mi się. Ale to chyba już wiecie (kłaniają się lekcje j. polskiego, kto uważa na nich (yyy, ja np. uważam :D) – ten wie o tym, że...)
Eeej, ja mogę tutaj pisać więcej postów :P Co prawda moje notki nie są tak dobre jak kolegi Karola, ale...
Myślę, że wystarczająco dziwnego posta napisałam, aby móc się z Wami pożegnać...
Trzymajcie się cieplutko, do zobaczenia we wrześniu
P.S. Z niektórymi zobaczę się dopiero 4 IX, bo...Przedłużyłam sobie wakacje (lol), a jak uda mi się to, co zaplanowałam...To spotkamy się jeszcze później. Cieszycie się? Hehe
I jeszcze jedno: Do tej pory nie poznałam prawidłowych odp. na pytania konkursowe!!! Karooool....Tak być nie może.
Cya
----
Liczę na wasze komentarze, gdyż Ania bardzo się postarała i mam nadzieję że wkrótce otrzymam post od koleżanki Magdy, a wierszyk również niebawem ujrzy światło dzienne. To tyle z mojej strony, zapraszam do komentowania
life is just a dream!
środa, sierpnia 22
guess who's back
Witam po dłuższej przerwie, a właściwie po dalekiej podróży
Dużo śniłem, zwiedziłem, tyłek mnie boli od siedzenia przed kompem, nogi od grania w kosza, a łep od myślenia nad wierszami, od uczenia? siostry angielskiego i...... to były dobre wakacje
Tak, od dziś znów regularnie będę coś zamieszczał na blogu i liczę na wasze komentarze, na pierwszy ogień leci zbiór moich wierszy tylko i wyłącznie do pobrania w całości, miłego czytania!
Dodałem także sondę która znajduje się po prawej stronie, zapraszam do głosowania
Peace!
P.S link do moich wierszy znajduje się w górnym prawym rogu strony w kategorii linki
Dużo śniłem, zwiedziłem, tyłek mnie boli od siedzenia przed kompem, nogi od grania w kosza, a łep od myślenia nad wierszami, od uczenia? siostry angielskiego i...... to były dobre wakacje
Tak, od dziś znów regularnie będę coś zamieszczał na blogu i liczę na wasze komentarze, na pierwszy ogień leci zbiór moich wierszy tylko i wyłącznie do pobrania w całości, miłego czytania!
Dodałem także sondę która znajduje się po prawej stronie, zapraszam do głosowania
Peace!
P.S link do moich wierszy znajduje się w górnym prawym rogu strony w kategorii linki
niedziela, sierpnia 5
Z rozmyślań przy złotej herbacie
Jeszcze nie w tym poście ujrzycie dzieła laureatów mojego konkursu, ale w następnym na pewno. Teraz czas na kolejny wiersz i chwilę refleksji. Czym dla was jest czas, przemijanie ?...czy potraficie wyobrazić sobie waszą przyszłość ?...przenieście się na chwilę do momentu gdy macie już pracę, kochającą osobę z którą chcecie spędzić resztę życia, gromadkę dzieci, mieszkanko, psa....co widzicie ?..czy tylko ja stoję gdzieś na skrzyżowaniu dróg a obraz mam jak zza mgły?
„Zatopiony w mroku”
Zatopiony w mroku...
Widzę tylko szary ekran.
Śnieżnobiały sen o nicości,
samotności,
nieskończoności...
Coś mnie tu trzyma, w serce się wżyna,
puścić już nie chce, me splątane ręce
dotyka, ja protestuję, po cichu knuję
ripostę. Dziś wyczuwam postęp,
w moich myślach i postępowaniu.
Lecz ciągle potrafię okłamywać moją duszę,
muszę, nie muszę, a jednak w środku duszę
namiętność, temperę, i nie wiem co tam jeszcze,
jeszcze, dogłębnie badam swoje wnętrze.
Tak pełne....
Budzę się rano.
Przed oczyma śnieżnobiały ekran.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



