poniedziałek, listopada 12

Z rozmyślań przy złotej herbacie vol.5 : Rozwój a uczucia

Zaczynam pisać kolejnego posta, dzięki czemu mój mózg przekazuje mi kolejną ważną informację[pierwsza była taka, że mało ludzi komentuje mojego posta], a mianowicie rozwój, naszła mnie myśl o ewolucji przez jaką musimy przechodzić aby znaleźć się w miejscu niby oświetlonym ale nadal w jaskini, tyłem do wyjścia.
Skąd ja to znam ?...
Rozwój polega na korekcji błędów popełnionych w przeszłości, więc czy błędem jest twierdzenie, iż człowiek zaciął się, przestał się rozwijać ?..Bo przecież pomimo przykrych doświadczeń związanych z błędami przeszłości, cały czas popełnia te same błędy. Nie, nie do końca mimowolnie.
Wiem, że to co teraz napiszę może i jest banalne,poniekąd oczywiste, ale czy jesteśmy świadomi, że nasz brak siły spowodowany jest nieumiejętnością w dokonywaniu wyborów, decyzji. Prosty przykład :
[ Ten który od zawsze próbuje zmienić swoją rzeczywistość znowu się zakochał. Pomimo tego, że próbował w przeszłości wiele razy, nie został wysłuchany. Mimo tego próbuje nadal, przez co jest co raz słabszy, ale...
jest bardziej wrażliwy na rzeczywistość i z każdym dniem lepiej uprawia sport, który kocha.]
W tym przypadku czy nie powinien zachować kilku ważnych lat na rozwój fizyczny - tak z pewnością powiedziałyby roboty lub koty z planety Melmak, ale nie ludzie.
Ludzie bowiem pragną zawsze czegoś ponad, paru rzeczy na raz, spełnienia pod każdym względem.Gdyby wyprano ich z uczuć, pewnie nie umieściłbym pod tą notką kolejnego mojego wiersza, nigdy nie znalazłbym się w bańce , którą zna każdy z nas, w bańce zwanej samotnością.
Tym oto sposobem dochodzimy do punktu wyjścia rozwoju ludzkiego, tym punktem jest uczucie.

„parę dni wstecz”


Parę dni wstecz
Gdzieś zgubiłem jasną ciecz
Pewnie wciąż dryfuje w słodkim podniebieniu

Znaleźć muszę moją duszę
Wczoraj była razem ze mną
Dzisiaj widzę ją na twym chłodnym ramieniu

Obława obława
Znów wrześniem pachnie Iława
Słodkie niebo slajdy zmienia w okamgnieniu

Na rachunek biorę usta twe i milczę
Z każdą chwilą pragnę więcej, ale liczę
Koniec końcem i tak spadam w zapomnieniu


Pogrzebała wronę wieś
Szybko więc rozeszła wieść
O nikczemnych ludzi stadzie [ jest ich mało ]

Płaczę ja płaczesz ty
Gawiedź cała trwoni łzy
Krąg opuścił miejsce zbrodni jak przystało


To-pi-sa-łem Ja-ro-bot-o-i-mie-niu-pa-ra-chu-tist

P.S : kurde nigdy nie wiem jak napisać post scriptum ale skrótowo, na pewno teraz napisałem źle, poprawcie mnie. Piosenką miesiąca nie jest moja ulubiona Sigura Rós'a [ czyt. Seag our Rose ] pt. "Saeglopur' lecz inna, dostępna na platformie jutup, polecam, ale po ciemku i w ciszy :)
peace!




czwartek, listopada 8

Czterech widzów na widowni

"Wypędzony"


Szybko palmy mosty ,
Co przed nami wyrosły,
Schowajmy swe głowy w piach.

Jak psy na ulicy strącone
Wędrują serca zbłądzone
I wprzód i w tył i wspak


A Ja lubię :
Wypuszczać korzenie daleko
Na nie podatny grunt, tylko po to,
By uschły.
Wtedy powracają na swoje miejsce;
Czekają wieczność, piją wodę ze źródła
Błędnego.


Więc gdy noc nastanie,
Posłuchaj wołanie
I oddaj się czczemu gadaniu.

Z latarką na plecach,
Posłusznie skacz w przepaść,
Bo życie polega na dawaniu.

"Czterech widzów"

Sponiewierany przez los po raz setny,

Chwyta się płonącej ciszy,

Innymi słowy brzytwy.

Dusznego, spowitego mgłą pustkowia.


Pomięty tym razem na wskroś,

Ilekroć budzi go wrzask.
Z zaspanym wzrokiem uchodzi w kąt;

Ah, czas, ten płynący czas

Za ścianą zaś wątła postać,
Tak pewna swojej nicości.
I ona uchodzi w kąt
I chwyta się noża melancholii.

Gdzie łzy nie połączą się z krwią,
Gdzie kłębek myśli nie trafi na drugi,
Gdzie miłość nie przeniknie w złość,

Tam teatr dla stałych klientów.
A miejsca jak zawsze przednie.
Spektaklu życia nigdy dość.

Nadzieja wciąż rodzi się we mnie
Na podróż do teatru marzeń
Na bycie kimś ponad dźwiękiem
Wciąż zobaczyć pragnę więcej

W kącie krzyżuję ręce
Tym razem wygrała złość



Tylko tyle miałem wam dzisiaj do przekazania.

poniedziałek, listopada 5

game over..try again..insert coins

Porzuciłem smętny październik i tak jak banda zadumanych pipoli, podążyłem najpierw na cmentarz a potem dalej kontynuowałem zadumę w zaciszu, z dala od szybko przemieszczających się cieni i rozmów o wszystkim czyli o niczym. Trochę mnie irytuje takie zachowanie podczas jedynego w całym zalatanym roku, dniu, który mamy okazję przeznaczyć na chwilę ciszy tudzież luźną rozmowę o..bliskich, którzy odeszli, przecież spotykamy się nad ich grobami. jednym z czynników, które przyczyniają się do tego, że za cholerę nie możemy się skupić, może być kiepska pogoda[kiepska?..brrr].

Ja nie wiem, ale jeszcze nie pamiętam takiego święta co bym nie wrócił do domu normalnie a nie zmarznięty jak szyby samochodów, widzę je od jakiegoś czasu codziennie, gdy wstaję i jest też tak, że szukam śniegu, mówię wam, zima będzie mroźna.

Brnąc dalej moim strumieniem świadomości, namawiam do jedzenia owoców, wieczornego wygrzewania z herbatką a przede wszystkim do ciepłego ubierania się, szczególnie do szkoły.Trzymajcie się ciepło i piszcie wiersze, albo inne badziewia.


„Inny wymiar”

Blask jeziora , ciepło, szumi letnia pora
Świat zamienia się na ten czas w cień. W potwora,
Co zabiera dusze zakochanych,
Straszy jakimś dziwnym zapomnieniem.

W takt melodii , która płynie od nas, z lasu
Spać idziemy z panną moich czasów,
Cóż, swawolnie wędrujemy w niebie.
Ciągle mało moim oczom, brak mi ciebie.

Trzecia w nocy, a my nadal nie wzruszeni.
Zajęci, a przygrywa nam Jeremy Enigk,
Wszystko wokół w potok dreszczu zlewa się.
Spontanicznie, tak jak dawniej, dotykam cię

I śnię i wzbijam się wysoko,
I widzę, choć przymykam jedno oko.
Drugie dawno zagubiłem w lesie,
Wciąż powraca do początków świata uniesień...


PS : Inspiracji teledyskowej nie będzie. Za to wrzucam na bloga piosenkę, tak maksymalnie wkręcającą, uważajcie na nią :D.
jednocześnie tworzą nową kategorię o nazwie "piosenka tygodnia" dostępna jest po prawej stronie panelu.
W komentarzach podawajcie wasze typy na piosenkę tygodnia, ta która otrzyma najwięcej głosów, w miarę możliwości będzie publikowana w formie zwykłej, lub teledyskowej, w zależności od dostępności.
Swoją drogą zastanawiam się ile jeszcze przede mną zespołów/artystów do odkrycia?..że też w tym przypadku dotyka mnie niewątpliwe szczęście, gdzie się nie pojawię, nowe inspiracje, wpływy. Nie zamieniłbym tego na jakikolwiek inny wymiar szczęścia.