sobota, maja 26

Miejskie życie

Hi
Dzisiaj dwie sprawy. W związku z rzekomymi trudnościami w dodawaniu komentarzy do postów zamieszczam polskojęzyczną instrukcję...dodawania komentarzy.

Krok pierwszy
-wejdź na http://www.lifeisjustadream27.blogspot.com
Krok drugi
-znajdź interesujący cię post i wnikliwie przeczytaj
Krok trzeci
-pod postem widnieje napis x comments [ w miejscu x znajduje się liczba komentarzy], kliknij na ten napis
Krok czwarty
-po otwarciu okna po prawej stronie widzimy okienko z polem tekstowym w którym umieszczamy swój komentarz
Krok piąty
- pod polem mamy okienko Name tu wpisujemy swoją ksywę
Krok szósty
-klikamy w ramkę Publish Your Comment

...wszystko w temacie

Jeżeli jednak nadal ktoś z was będzie miał problem z dodaniem komentarza proszę się zgłosić do mnie , pomogę

Amen

piątek, maja 25

Konkursiwa!

Hi ludziska , dawno nie pisałem , wiecie dlaczego ?..ja już wiem, nie mam motywacji, w końcu tylko nieliczni zostawiają pamiątkę, a regularnie tylko 1 osoba [ szacunek dla niej ]. Piszcie byle co, coś co by nadało więcej kolorów temu blogowi, dzisiaj dostajecie szansę wykazania się w pewnym sensie. Przed wami dwa zadania/konkursy . Nagrodą jest napisanie jednego posta o osobie, która oczywiście wygra. Post będzie miał charakter reklamy/prezentacji/coś fajnego mam nadzieję :D

zadanie 1 [ pomysł po części zerżnięty od koleżanki za co kolejny szacunek :D ]

Zamieszczam końcówkę mojego mini wiersza a waszym zadaniem jest napisanie przynajmniej dwó-zwrotkowego początku...powodzenia!


...Wtem nagle w oddali wyłania się postać
I serce zaczyna bić szybciej
To Ukochany na koniu powraca
I Słyszy go , jest coraz bliżej

Już wstała i ręce otwiera szeroko
lecz czeluść się przed nią otwiera
I nagle wielkie ujrzała OKO
Tak, to jest Niebios sfera


zadanie 2

napiszcie wiersz używając podanych pierwszych liter, nie zmieniajcie nic i nic nie przekształcajcie..good luck !

L
I
F
E
I
S
J
U
S
T
A
D
R
E
A
M

A więc dwie osoby tylko mogą wygrać, zachęcam do pisania, odezwę się za jakiś czas
PEACE!

poniedziałek, maja 14

LINKIN PARK - "Minutes To Midnight"


Witam po dłuższej przerwie.
Dziś na łamach mojego bloga zamieszczam autorską recenzję świeżuteńkiej płyty Linkin Park - "Minutes To Midnight", która swoją premierę w Polsce miała całkiem niedawno, bo 11 Maja.


Na wstępie chciałbym poinformować tych którzy mnie jeszcze nie znają, że jestem, tak jestem fanem LP, raczej nie biernym, członkiem LP street team, staram się czasami promować jakoś zdarzenia związane z zespołem.

Nie chciałbym jednak aby moje słowa zostały odebrane pod tym kątem, tzn. umówmy się że jestem i będę się starał opisywać poszczególne kawałki tak jakbym po raz pierwszy miał styczność z twórczością LP. Albowiem będzie to bardzo proste, bo ten album tak naprawdę skierowany jest do wszystkich, i to bez względu na wiek, płeć, etc. Czy to oznacza że zespół do reszty się skomercjalizował, stworzył beznamiętny, przeciekający absurdami, powtarzalny album ? Nic bardziej mylnego.

Zaczyna się dziwnie, jakby ambientowo, organicznie, znamy to chociażby ze wstępu do ostatniego sesyjnego albumu "Meteora". Pytanie co różni obydwa utwory?Baardzo wiele, Wake jest tak krótki, że aż prosi się o zrobienie z tego wstępu dobrej , 13 piosenki. Given Up - utwór średni, trochę punkowy, ale już na pewno killer koncertowy. W tym sensie, że tak jak Don't Stay z Meteory powinien pojawić się według mnie jako numer otwierający koncerty[ tuż po Wake ] tak samo było na Meteorze..
I w tym momencie koniec porównań z dawną twórczością zespołu, dalej jest tylko lepiej, mój faworyt Leave Out All The Rest o którym paradoksalnie nie napiszę nic. Bo Tak!. Kupcie plytę, posłuchajcie sami.Bleed It Out - utwór oryginalny, nie do podrobienia, jedyne czego brakuje lub może brakować to większy udział gitar , które są zatuszowane, aczkolwiek prezentują się ciekawie. Shadow Of The Day - hymm...poleciłbym fanom uwaga..Travis, Coldplay'a, U2. Chyba jeden z bardziej wymagających utwórów na płycie, co udarza i to już od początku płyty to warstwa tekstowa, wielopłaszczyznowość, tematy ważne, ciekawe, poruszające opisy. To właśnie tekst broni pozornie słaby utwór[ dla zamkniętych chyba w jednym gatunku muzyki, ludzi ]. O What I've done też nic nie napiszę, uważam jednak że błędem było wypuszczenie go jako pierwszy singiel, dla tych co słuchali płyty, czy nie sądzicie tak samo ?...

Dlaczego zrobiłem przerwę w opisie piosenek?..dla tego że właśnie minęliśmy połowę albumu[ pod względem ilości piosenek] ?..nic bardziej mylnego. Nie wiem czy są to tylko moje odczucia, ale ja osobiście podzieliłbym ten album niczym Sonet. Album opisowy i refleksyjny ?..jeszcze za wcześnie aby tak sądzić, bałbym się użyć takiego określenia. Aczkolwiek zastanawiające jest to, że druga część jest czymś innym. Dla mnie jest lepsza. Zaczynamy więc od Hands Held High - i tu z pewnością ku zdziwieniu słuchaczy pojawia się zgadnijcie kto?...ano pan Mike Shinoda, do tej pory zapomniany. Utwór bardzo melodyjny, jakieś organki, marszowy rytm. Po przesłuchaniu nasunęła mi się pewna refleksja. Chyba po raz pierwszy w twórczości LP spotykamy się z motywem religijnym, w refrenie powtarzane jest jedno słowo : Amen. Dla jasności dodam że gitarzysta Brad Delson i Rob Bourdon[gary] są wyznawcami Judaizmu. A reszta niewiadomo. Uważam że tekstu tej piosenki nie powinno się tłumaczyć dosłownie, kwestia interpretacji, zjawisko ciekawe. "No, No More Sorrow!" słowa te cisną się na usta po kawałku zatytułowanym właśnie No More Sorrow. Prawdziwy flirt z metalem, gitara brzmi tutaj jakby Brad i Phoenix strzelali z karabinu w chestera a on uciekał przed nimi. Valentine's Day - utwór o niechcianej miłości, o samotności, o bólu związanym z brakiem drugiej połowy nas. Banalny tekst o czymś czego nigdy nie doświadczyliśmy ?..jeżeli tak to ja jestem Rick Rubin i będę produkował nowy album Floydów. In Between, najbardziej zagadkowy utwór dla mnie. In Pieces - styl prezentowany w tym kawałku jak najbardziej na czasie tego co aktualnie słucham. Fascynuje mnie indie..musicie posłuchać tego kawałka. Pozostał tylko jeden utwór. Na deser najlepszy , najpiękniejszy utwór na płycie. Mam wrażenie że specjalnie został wybrany na koniec, gdyż po przesłuchaniu tego utworu[a ma aż 6:20 min ] mam ochotę puścić płytkę od nowa. I ta ponad minutowa solówka!, cód, miód i orzeszki, nie mogę się powstzymać od tego porównania, wiem że w tym momencie jestem trochę nierzetelny, ale co tam.


Dawno nie słuchałem takiego materiału ?..też, ale bardziej : dawno nie było takiego powrotu, z klasą. W skali 10 punktowej daję 8. Rada dla was, fanów bądź nie. Nie oceniajcie tej płyty pod kątem dawnej twórczości, ale pod kątem muzki zaprezentowanej. Nie można zapomnieć o dawnych poczynaniach, jak i również być tak przywiązanym do jednego nurtu. Płyta dla tych którzy próbują i chcą odnajdywać muzykę ich życia, życzę im aby ją znaleźli.

poniedziałek, maja 7

W ciemnym kącie zagmatwanych spraw

Prezentuję pierwszy felieton z serii tzw. "zagmatwanych spraw"..jest to mój debiut


Mundurki w szkole… - kość niezgody pomiędzy pokoleniami, czy temat zastępczy wobec problemów istniejących w szkole ?

Pewnego pięknego dnia, po powrocie ze szkoły usiadłem wygodnie na fotelu i trzymając w ręce lokalną gazetę ze zdziwieniem zauważyłem arcyciekawy nagłówek jednego z artykułów. W tymże artykule zacytowane zostały słowa ministra edukacji pana G., który wpadł na „odkrywczy” pomysł uprzątnięcia całego bałaganu, panującego w szkole przez wprowadzenie mundurków. Bo czymże innym musiał kierować się pan Giertych w podejmowaniu tej jakże kontrowersyjnej decyzji? Komentarze do zaistniałej sytuacji są jednak podzielone. Większość oczywiście stoi po drugiej stronie barykady, wśród nich jestem również ja, bo nie sądzę aby wprowadzenie mundurków do gimnazjów i podstawówek ograniczyło chojractwo wśród uczniów albo stało się czymś co wyróżni nasze szkoły tudzież sprawi że będą one lepsze.

Nie zgodzę się również z opinią tych ludzi, którzy mówią że wszyscy uczniowie po wprowadzeniu mundurków będą wyglądali tak samo, że zapanuje równość etc. Jak można tak uważać w dobie bardzo rozwiniętej techniki, podziału na stany bogatsze i te biedniejsze, które dominują w naszych szkołach. Nie ma co się oszukiwać, zawsze byli, są i będą równi i równiejsi, i nie wierzę że tym równiejszym nie udałoby się obejść jakoś postanowienia pana ministra i nie nosić komórek, odtwarzaczy mp3, dużej ilości pieniędzy, nowych butów[których noszenie nie jest zabronione] itp.

Po drugie wygląd zewnętrzny jak wiadomo nie jest najważniejszą sprawą powodującą podział w szkole i konflikty między uczniami oraz na płaszczyźnie uczeń-nauczyciel. Tylko radykalne zmiany oraz wywalenie raz na zawsze bandyckiej maści ze szkół spowoduje powolne zmiany w systemie szkolnictwa. Jedna sprawa to pobicia spowodowane wymuszaniem pieniędzy biedniejszych od bogatszych a inna to bójki, oraz psychiczne znęcanie się nad innymi spowodowane fanaberią, ot tak. Według mnie nic nie pohamuje młodych przestępców przed dewastowaniem szkolnego środowiska, tym bardziej noszenie monotonnych, szarych mundurków.

Warto wspomnieć tu o innym, bardzo ważnym aspekcie. Co prawda nie jestem psychologiem, ale myślę, że monotonność związana z noszeniem mundurków spowoduje spadek energii wśród uczniów w szkole. A to dlatego, ze nie będą mogli nosić czegoś co lubią, co zapewne jest kolorowe, czasami oryginalne, a czasami nie, ale jedyne w swoim rodzaju. Przede wszystkim chodzi tu o wygodę, o komfort chodzenia w krótkich spodenkach, kiedy jest 30 stopni, albo w nowej bluzie, kiedy za oknem pada śnieg.

Ale co na ten temat mówią nauczyciele, oraz starsi, którzy doświadczyli noszenia mundurków przed wojną, lub po wojnie. Ano nie wspominają tego faktu za coś ciekawego. Wręcz przeciwnie, uważają że było to bez sensu, że przysparzało wiele problemów. No cóż w kwestii nauczycieli nie będę się wypowiadał bo zdania są podzielone i każdy posiada swoją filozofię na ten temat.

Warto pomyśleć jeszcze raz nim zrobi się nieodwracalny[ a może i odwracalny ] błąd, który tylko pogorszy sytuację w szkolnictwie, nie przyczyni się do niczego poza tym że uczniowie staną się „kolejnymi cegłami w murze”…

czwartek, maja 3

Coś nowego

Specjalnie dla Sosenki piszę coś nowego

Coś nowego na przykład o hiperfajnej koszulce, którą ostatnio nabyłem w hiperfajnym sklepie. Ale historia całego zdarzenia już mniej komiczna, a wręcz przerażająco wredna i głupia..

Pewnego słonecznego aczkolwiek chłodnego dnia spacerowałem sobie prawda po hipergalerii. I nagle zza krzaków wyskoczyły dwie postacie : aniołek i diabełek. Aniołek powiedział żebym nie naciągał rodziców na koszulkę bo będzie źle i wogóle. A diabełek odwrotnie : że nic się nie stanie i będzie git.
Wiecie co się stało?..mama sama zaproponowała, że kupi mi koszulkę ale muszę po nią iść sam. No i poszedłem a właściwie biegłem. Była bowiem 17,55 czyli 5 minut przed zamknięciem sklepów. Wpadłem zdyszany do sklepu i w locie przymierzyłem koszulkę. Jest!..biorę..ale.....kurde nie mam wystarczająco pieniędzy. Zabrakło mi dychy!..co jest pryszczem w porównaniu z ostatnim zakupem, kiedy chciałem kupić czekoladę i zabrakło mi 5 groszy..
Na sczęście człowiek wymyślił wspaniałą rzecz jaką jest komórka..dawaj..memory fajf..mamo...chodź szybko bo mi zabrakło kasy..ok poczekam........
Panie ekspedientki okazały się wyrozumiałe i już po 6 minutach miałem upragnioną, hiperwypasioną, mięciutką koszulkę
Ale to nie koniec dramatu!Nagle usłyszałem znany mi głos. Co to może być?..to pianino, a jeżeli pianino to chyba Coldplay i Clocks...to moja komórka!
Odbieram telefon a tu tata, który zapomniał kluczy i stoi pod chałupą, a co więcej za chwilę musi zbierać się do pracy. No to dawaj nogi w zapas i poszedł..pół miasta przebiegłem w bardzo krótkim czasie, ale po całym incydencie nie miałem już ochoty na nic...

Kto powiedział że koszmary spotykane są tylko w snach lub w książkach...?

środa, maja 2

Diżej zero presents

Zmieniam ksywę bo tak! :D
Wrzucam parę kropek jakby ktoś chciał coś namalować/napisać po wydrukowaniu......................................................................
.................................................................................................
................................................................................................
................................................................................................
...............................................................................................

Ostatnio dużo myślałem nad moją obecną, mega dziwną sytuacją i doszedłem do jednego mega prostego wniosku. Życie jest za krótkie by cały czas rozpaczać nad problemami, zazwyczaj banalnymi. Życie to sen, więc trzeba go wykorzystać dokładnie tak jak wyrżnąć gatki mokre po basenie co by nam nie zasyfiły plecaka.

Nieszczęśliwa miłość ?..na pewno znajdzie się nowa, lepsza, intensywniejsza
Problemy w szkole?..no cóż, pomyśleć że w Anglii siedzą głąby które nie potrafią
dobrze policzyć, nie mówiąc o Amerykanach...
Reszta problemów?..patrz pierwsza linijka pod kropkami i niżej

Peace & Love
23:15 tuż po przegranym meczu ManU ;/;/ i przegranej Ronniego;/;/;/
natchniony NIN - Survivalism