Mundurki w szkole… - kość niezgody pomiędzy pokoleniami, czy temat zastępczy wobec problemów istniejących w szkole ?
Pewnego pięknego dnia, po powrocie ze szkoły usiadłem wygodnie na fotelu i trzymając w ręce lokalną gazetę ze zdziwieniem zauważyłem arcyciekawy nagłówek jednego z artykułów. W tymże artykule zacytowane zostały słowa ministra edukacji pana G., który wpadł na „odkrywczy” pomysł uprzątnięcia całego bałaganu, panującego w szkole przez wprowadzenie mundurków. Bo czymże innym musiał kierować się pan Giertych w podejmowaniu tej jakże kontrowersyjnej decyzji? Komentarze do zaistniałej sytuacji są jednak podzielone. Większość oczywiście stoi po drugiej stronie barykady, wśród nich jestem również ja, bo nie sądzę aby wprowadzenie mundurków do gimnazjów i podstawówek ograniczyło chojractwo wśród uczniów albo stało się czymś co wyróżni nasze szkoły tudzież sprawi że będą one lepsze.
Nie zgodzę się również z opinią tych ludzi, którzy mówią że wszyscy uczniowie po wprowadzeniu mundurków będą wyglądali tak samo, że zapanuje równość etc. Jak można tak uważać w dobie bardzo rozwiniętej techniki, podziału na stany bogatsze i te biedniejsze, które dominują w naszych szkołach. Nie ma co się oszukiwać, zawsze byli, są i będą równi i równiejsi, i nie wierzę że tym równiejszym nie udałoby się obejść jakoś postanowienia pana ministra i nie nosić komórek, odtwarzaczy mp3, dużej ilości pieniędzy, nowych butów[których noszenie nie jest zabronione] itp.
Po drugie wygląd zewnętrzny jak wiadomo nie jest najważniejszą sprawą powodującą podział w szkole i konflikty między uczniami oraz na płaszczyźnie uczeń-nauczyciel. Tylko radykalne zmiany oraz wywalenie raz na zawsze bandyckiej maści ze szkół spowoduje powolne zmiany w systemie szkolnictwa. Jedna sprawa to pobicia spowodowane wymuszaniem pieniędzy biedniejszych od bogatszych a inna to bójki, oraz psychiczne znęcanie się nad innymi spowodowane fanaberią, ot tak. Według mnie nic nie pohamuje młodych przestępców przed dewastowaniem szkolnego środowiska, tym bardziej noszenie monotonnych, szarych mundurków.
Warto wspomnieć tu o innym, bardzo ważnym aspekcie. Co prawda nie jestem psychologiem, ale myślę, że monotonność związana z noszeniem mundurków spowoduje spadek energii wśród uczniów w szkole. A to dlatego, ze nie będą mogli nosić czegoś co lubią, co zapewne jest kolorowe, czasami oryginalne, a czasami nie, ale jedyne w swoim rodzaju. Przede wszystkim chodzi tu o wygodę, o komfort chodzenia w krótkich spodenkach, kiedy jest 30 stopni, albo w nowej bluzie, kiedy za oknem pada śnieg.
Ale co na ten temat mówią nauczyciele, oraz starsi, którzy doświadczyli noszenia mundurków przed wojną, lub po wojnie. Ano nie wspominają tego faktu za coś ciekawego. Wręcz przeciwnie, uważają że było to bez sensu, że przysparzało wiele problemów. No cóż w kwestii nauczycieli nie będę się wypowiadał bo zdania są podzielone i każdy posiada swoją filozofię na ten temat.
Warto pomyśleć jeszcze raz nim zrobi się nieodwracalny[ a może i odwracalny ] błąd, który tylko pogorszy sytuację w szkolnictwie, nie przyczyni się do niczego poza tym że uczniowie staną się „kolejnymi cegłami w murze”…




1 komentarz:
też uważam że mundurki w szkole to beznadziejny pomysł. całe szczęście że mnie to już nie dotyczy. obraz uczniów ubranych w mundurki kojarzy mi się z "Gwiezdnymi Wojnami", żołnierze ubrani w to samo...matura z polskiego - trzeba wpasować się w klucz, nie wolno pisać tego co się myśli, teraz mundurki...po prostu powoli zabija się w młodzieży indywidualność...ciekawe co jeszcze wymyślą nasi kochani politycy...
Prześlij komentarz