czwartek, lutego 21
Nihil novi
Ta gwiazda tym razem nie potknęła się o żaden wyrzucony w jej stronę kamień, o żadną barierę skutecznie oddalającą od celu, bo wie że czeka ją przeżycie i sława.
Dalej brnąc w temat oświadczam, miłość to uczucie indywidualne, w jakiejkolwiek formie ukazywane, dotyczy tylko mnie..i mnie po drugiej stronie pokoju/lustra/zdjęcia. Indywidualizm przejawia się w formie prezentacji i odbioru. A to dlatego, że skierowany pocałunek można odebrać na różne sposoby : pozwolić dać się pocałować, ugryźć, odsunąć się itp. Forma prezentacji natomiast zależy od poziomu według mnie
a)tymczasowej dyspozycyjności
b)pewności siebie
c)innych czynników czysto wewnętrznych takich jak adrenalina, poziom stresu.
Skoro więc miłość jest uczuciem indywidualnym, dla mnie musi być taka jak barszcz. Bo ja nie lubię barszczu, który pochodzi z nie pewnego źródła. I nie zrozumcie mnie źle, nie pewne źródło to dla mnie każde, a jedynym słusznym jest garnek ugotowanego barszczu przez moją mamę, jest wtedy pyszny, pachnący, dobrze przyprawiony,rozgrzewający moje kości.
Lecz pewności nie mam, czy za parę lat nie zmienią mi się gusta, sprawa indywidualna a jednak możliwym jest to, że ktoś kiedyś ugotuje mi równie dobry barszcz, a może i lepszy. Tym oto sposobem wracamy do punktu wyjścia.
tajemnicze? - nie sądzę, pokażcie mi swoje wizje miłości ujęte jednak w inny, alternatywny sposób.
A teraz ogłoszenia drobne : do ważnych linków dodałem stronę, bardzo ważną, otwórzcie ją zanim będziecie wysyłać do mnie jakiś łańcuszek.
BREAKING NEWS : ze względu na duże bądź co bądź zainteresowanie moją poezją na moim digarcie, tymczasowo kończę publikowanie wierszy tutaj. Wszystkich zainteresowanych zapraszam na parachutist.digart.pl
Pozdrowienia
czwartek, lutego 14
Powalmy w tynki
Wynika to z kilku prostych przyczyn, że zacznę od tego że nie mam z kim podzielić tego dnia. Nawet gdybym miał, to byłoby chyba jak co dzień, normalnie, powiedzmy "intymnie", bo nie rozumiem faworyzowania jednego dnia nad pozostałymi 364 w których co ?...kochamy się ale tego tak nie uwypuklamy ?, dziwne więc.
Jedynym tłumaczeniem jest dla mnie możliwość poznania kogoś nowego, jest to szansa dla nieśmiałych na wyrażenie swoich uczuć. Pozostałość tak jak powiedziałem, komercja.
„Siwieje świat”
Siwieje świat, razem z obcym przywitaniem
Niczym polny, dziki kwiat, wyrósł smutek na zakręcie czyichś marzeń
Poranione , dobrze wiesz, pewnych progów nigdy nie da się przekroczyć
Wciąż widziałem nasze witanie, śniąc na jawie, patrząc przez zamknięte okno
Do tańca porwało mnie echo, w bezsilnym grymasie rękę oddałem
Kumulując swoje siły, skulony, wciąż pamiętam czyje serce dla mnie bije
Wypuszczając korzenie , byle tylko jak najdalej
Zakłamane oddechy zmęczenia
Figurują na liście złudnego spełnienia
Niczym polny, dziki kwiat, wyrósł znów smutek na zakręcie
czyichś marzeń...
Adnotacja do moich wierszy : cieszy mnie to, że jest wiele interpretacji do niektórych z nich tym bardziej, że często mój obraz wcale nie jest wymieniany. A większość z nich posiada dosyć dobrze ukryty sens. Nie inaczej jest i tym razem.
poniedziałek, lutego 4
Nobody's Reading
Ograniczyłem dziś siedzenie przed kompem do minimum i czuję, że muszę parę słów wysłać w zgrabną otchłań roboczo zwaną Internetem którego podobno nie można przeczytać.
No ale można przeczytać moją notkę i kolejny wiersz :)
Pierwsze co mi przychodzi na myśl a o czym koniecznie chciałbym napisać to..Studniówka 2008, jedyna taka chwila w naszym, moim życiu tak jak długo przez wszystkich oczekiwana, minęła bardzo szybko i pozostawiła po sobie liczne ślady wewnętrzne i zewnętrzne.
Relacjonować jej raczej nie będę, mi tam się podobało. Co prawda w kwestii kulinarnej to organizatorzy sie nie popisali, no ale ostatecznie ja żeby się najeść to nie przyszedłem.
Za to wybawiłem się przednio, za co dziękuję szczególnie Pani Jowicie :) . Jeśli zaś chodzi o muzykę i dobór repertuaru, to przyznam że jak dla mnie nie było aż tak źle. To fakt, na niewielu weseliskach i różnej maści zabawach byłem, aby oceniać i porównywać, bo już teraz stwierdzam, iż bywało gorzej.
No i sala, dla mnie rewelacja, podczas zabawy panował świetny klimat [i nie mówię tu o klimie, której niestety nie było :D], dekoracje profesjonalne[ Kasia - szacun xD ], za pomysł i realizację należą się wielkie ukłony w stronę klas odpowiedzialnych.
No i co tam u Was ?..jak wrażenia ?
Pochwalę sie jeszcze jednym, w tym tygodniu odbędzie się pierwsza próba zespołu w którym mam być wokalistą. Gatunek ?..różnego rodzaju Rock jak na razie, z lekką przewagą Stratovariusa :D [ cholera, rok wstecz bym się zakrztusił na samą myśl o tym 0_0 ].
Mam nadzieję że coś z tego wypali i trochę się pobawimy.
No to na razie,
znów płomiennym wzrokiem udaję się w szczelinę skąpo odzianej zadumy, w stronę zamglonej przystani i opadam zmęczony wprost w łajbę mą naprawioną. Spływam z latarnią na rufie wprost w jamę drapieżnego jutra, z porankiem na ustach. W dół rzeki płynę, co zwie się "emocje".
„Nobody’s Reading”
...A więc popyt na jaskrawość mija w naszych czasach
Bo ludzie jak dawniej chowają się w lasach
Czym prędzej wspinają się krokiem dostawnym
By móc zobaczyć rzekę swoim okiem sprawnym
I nic prócz rzeki lawy, stopione dzielnice
Tonącemu brzytwę podają ladacznice
Nowak swoje domy na podmokłych wałach
Buduje cały rok, strumieniem leje się karnawał
Padlina w toni się ślizga
Psom krew leci z pyska
Z czeluści krzyk tryska
Pośrodku trupów wyspa
I choć próbuję się wyspać
Znudzony otwieram balkon
Bym mógł duszą w otchłań wypaść
Opuszczam w toń wezbraną gniewem
Ponton miłości, pompuję go śpiewem
I leżę sam w środku swej łodzi
Wiruję w rozpaczy powodzi
Magiczna to musi być chwila
Bo w każdym dziś widzę debila
Zatapiam ręce w straszliwym obrządku...



