Nakarmiony pożywną lekturą wieczornych faktów na tefałenie zabieram się do konstruowania polemiki wobec przedstawionej sytuacji, którą zaraz na łamach tego bloga opiszę.
Otóż rzecz dzieje się w IV RP naturalnie[no bo gdzie ?..], w państwie demokratycznym acz porąbanym[no ale oczywiste oczywistości nie są mile widziane na blogach, porzucam]. Po falach protestów jakie nawiedziły nasz kraj w związku z zaniżonymi płacami dla nauczycieli, górników, lekarzy i innych grup społecznych, przyszła kolej na muzyków, czyli artystów jakkolwiek.
Od razu prostuję, iż oni nie na stan dzisiejszy nie zamanifestowali swojego sprzeciwu w sposób publiczny.
A teraz konkrety : Muzycy domagają się podniesienia płac za koncerty jakie de facto przychodzi im grać czasem dwa razy dziennie. Obecnie zarabiają około
1700 zł.
Należy w tym momencie zaprezentować skrajne przypadki. Według jednego ze źródeł : portalu onet.pl, artyści domagają się podwyżki do średniej krajowej, czyli okrągłych
3 tys. PLN.
Jak sami twierdzą [ mowa o muzykach z filharmonii Olsztyńskiej], część z nich zarabia bardzo mało bo tylko 820, co oczywiście jest niedopuszczalne. Większość z nich zarabia jednak znacznie więcej bo aż ok 1700 zł.
Tym sposobem zamykam część informacyjną i przechodzę do mojej opinii, która nie może być nieprzewidywalna. Zacznę więc od tego, że według mnie tylko część z "poszkodowanych" artystów ma jakiekolwiek prawa do żądania zwiększenia płac. Mowa oczywiście o tych, którzy zarabiają bardzo mało, czyli 800 zł, za te pieniądze bardzo ciężko jest wyżywić rodzinę, to rzecz oczywista i nie podlega dyskusji fakt, iż mają prawo, ba, powinni!, powinni walczyć o podwyżki.
Zdaję sobie sprawę, że mój ogląd na tą sytuację jest jałowy, bo istnieją pewne możliwości dla tych osób, które z pewnością są przez część z nich wykorzystywane. Mowa tu o dorabianiu w postaci grania np. na weselach, okolicznych bankietach itp.Ale to samo mógłbym powiedzieć o grupie muzyków zarabiających dużo jak na polskie realia, 1700 zł to mniej więcej tyle samo ile zarabia przeciętny kolejarz, proszę porównać oba fachy...
Skoro już została opisana sytuacja tych biedniejszych, przechodzę do prawdziwego celu tego artykułu. Szanowni artyści różnej maści, te słowa bez echa kieruję do was, wybrańców, nadziei tego narodu. Oczywistą sprawą jest potrzeba działania wszelakiej maści filharmonii oraz co ważniejsze - szkół muzycznych. Ale trzeba powiedzieć jasno : to wybór jak wszystkie inne, powołanie. Muzyka natomiast nie powinna kierować się ku komercji, lecz wypływać z duszy i być życiem. Nie rozumiem tej postawy, tym bardziej ze względu na obecność dodatkowych możliwości po pierwsze, po drugie pracy swoich marzeń, po trzecie jak nie patrzyć wyskokich zarobków.
Zastanówmy się jak wygląda życie w tego typu branży. Są koncerty, próby, na pewno dużo wyjazdów i jak wszędzie, jest praca. Ale praca ta wypływa z czegoś głębszego moim zdaniem. Nie można być artystą bo tak trzeba...nie!, praca artysty jest nagrodą swego rodzaju. Obcuje on ze sztuką najwyższą, jest jej twórcą i
spełnia się dzięki temu.
Jestem rozczarowany taką postawą. Jakby nie patrzył dotyczy to większości. Jednakże są i tacy, dla których cała te zamieszanie nie budzi większego lęku, zaniepokojenia. To ludzie prości, często nie starczy im na..życie. Lecz w ich sercu na zawsze pozostanie fach i muzyka. Oni nie pobiegną na ulice i zamiast instrumentu nie wezmą do ręki transparentów. Oni też mam nadzieję kiedyś zostaną docenieni, zauważeni.
ja nie protestuję i za darmo wrzucam nowy wiersz, dzięki za czytanie mojego artykułu kimkolwiek jesteś , pozdrowienia :)
„ A voice from Ground Zero”
Gdy otworzyłem okno, usłyszałem :
Tonące w mroku ulice
I ludzi przerażonych
Którzy spali w swoich mieszkaniach
Gdy tak jechałem sam pod ziemią
Obok mnie siedział tylko żebrak
Lecz czułem drżenie
To miasto piło kolejną kawę
Po raz kolejny nie zasnęło
Aspiryna jest łatwo dostępna
A kawą jest podmuch ludzkiej masy
Zamknąłem oczy i słyszałem
Jęki przerażonych pracowników
Głośne bicie serca matek
Z wózkami na Manhatanie
A tuż po godzinie dziewiątej
Ucichły jęki i bóle
Tam zegar zatrzymał się czule
Minął chaos tego dnia, na chwilę
Bo to,
Co nastąpiło potem...
Dwie Pędzące skały zatrzymane w słońcu .Ocieplane krzykiem i szybkim pieniądzem
Dwa symbole władzy, dziś abdykowały .W gruzach swe pamiątki wiernie zakopały
Postać za postacią , wkraczające cienie .W mury wchodzi tłumnie, odwagi strumienie
Bezgraniczna trwoga, spadające kartki . Wielkie poświęcenie ? ,Test wytrzymałości ?
edit : zapraszam na mojego digarta, którego adres znajduje się w linkach po prawej stronie, dopiero zaczynam, aparat niejako testuję więc nie bić :D