środa, stycznia 30

Na przyjaciela sposobów niewiele

БбРАВСМВУЦМЕ !
[mam nadzieję, że dobrze napisałem, ruski wcale nie jest taki łatwy :D]

Mimo braku czasu i ogólnego zmęczenia, wstawiam kolejną notkę, bo chcę się podzielić z wami moim nowym wierszem.
Przed studniówkowy zawrót głowy, a ja na całe szczęście wszelkie zakupy mam już za sobą, co bardzo ciesz.
Coś mi się nie klei ten post, wstawiam wiersz i spadam

ee do widzenia jeszcze nie umiet :)


„Na przyjaciela, sposobów niewiele”

Więc kiedy byłem sam,
A ty nie czekałeś,
Kiedy smutek z nieba się lał,
A ty wciąż wzrok odwracałeś,


Kiedy drżałem skulony,
W nieznośnym uścisku trwogi,
Zapatrzony w swoje bose stopy,
Nabrzmiałe, obciekające łzami,
Tułałem się!


Ślepo brnąłem w suchą toń ,
Nie poukładanych wspomnień,
Z wyznaczonym szlakiem,
Wtórnym do bólu,
Uciekałem!


Pomijając znaki,
Na niebie i w duszy,
Tylko Siebie słuchałem,


Więc, gdy jesteś teraz sam,
Otwórz drzwi, ja tu czekam!
Choć na niebie znaków rzeka,
Ja i tak zapomniałem...



P.S : A plan?..A plan?...A Plan to można sobie wsadzić!
Sucks..
Sorry za tą notkę


niedziela, stycznia 27

Light Grenades vol3 : DIG


W chaotycznym początku płyty "Dig" jest ukojeniem dla już nieźle poszarpanego umysłu. Przychodzi niczym ciepły letni deszcz w suche dni.
Utwór nadzwyczaj ciepły jak już wspomniałem, z dużą dawką melodii i wspaniałym pomysłem.
Z pewnością gdyby nie tak małe zainteresowanie mediów w stronę Incubusa, ten numer powalczyłby z każdą popową papką o miano tzw. hiciora, bo jest perfekcyjny
Choć może to i dobrze, bo zostanie zauważony przez całą rzeszę poszukujących melomanów.
Został też zauważony przeze mnie
I jest on moim ulubionym numerem Incubusa








Oddzielny temat należy się samemu teledyskowi. Nakręcony bez zbędnych efektów, z historią jednakże nietypową. Otóż zespół ogłosił konkurs na motyw przewodni tegoż teledysku. W międzyczasie wypuścił swoją wersję, która nadal krąży. Samych wersji jest bodaj 3 lub więcej, ale niedawno na oficjalnym kanale Incubusa została umieszczona wersja finalna, którą prezentuję powyżej.
Bogactwo uwidacznia się w porównaniach i metaforach o których zaraz napiszę.




We all have a weakness
But some of ours are easy to identify. Look me in the eye,
and ask for forgiveness.
We'll make a pact to never speak that word again.
Yes, you are my friend.
We all have something that digs at us,
at least we dig each other.

So when weakness turns my ego up
I know you'll count on the me from yesterday.

If I turn into another
dig me up from under what is covering
the better part of me.
Sing this song
remind me that we'll always have each other
when everything else is gone.

We all have a sickness
that cleverly attaches and multiplies
No matter how we try.
We all have someone that digs at us,
at least we dig each other.


So when sickness turns my ego up
I know you'll act as a clever medicine.
If I turn into another,
dig me up from under what is covering
The better part of me.
Sing this song!
Remind me that we'll always have each other
when everything else is gone.
Oh, each other when everything else is gone.

ooooh....
(15x)

If I turn into another
dig me up from under what is covering
the better part of me.
Sing this song
remind me that we'll always have each other
when everything else is gone.

Oh, each other when everything else is gone. (x2)



Każdy z nas z pewnością może się utożsamić z przesłaniem, jest ono dość proste do zrozumienia. Bo człowiek jest pełen wad oraz wątpliwości, które kumulowane są gdzieś w środku [głowa, spadająca głowa], coś co nas "zakopuje" dzięki czemu "zakopujemy się" co raz bardziej, niszcząc tym samym środowisko w który się obracamy.
Osoba liryczna prosi więc o to by ktoś bardzo ważny potrafił ją odkopać, dzięki czemu łatwe będzie zapomnienie, to tak jak kasowanie pamięci i początek nowego życia. On chce, aby ta osoba została z nim nawet wtedy "gdy wszystko inne przeminie". Miłość w najczystszej postaci i metafory o których wspomniałem.
Mnie najbardziej zaciekawiła spadająca głowa, której interpretację zostawiam wam, sam dla siebie również.

To piosenka wyjątkowa, z bardzo dobrym tekstem i przesłaniem charakterystycznym dla Incubusa. Kto zna "Drive" ten wie o czym mówię.
Jak zawsze zachęcam do zapoznania się z utworem, Dig spodobać może się każdemu, choćby z powodu przyjemnych dźwięków.
Dig jest przerwą, chwilą oddechu i przygotowaniem na to co będzie działo się w "Anna Molly"

enjoy Incubus!

sobota, stycznia 19

Artyści Chcą Więcej

Nakarmiony pożywną lekturą wieczornych faktów na tefałenie zabieram się do konstruowania polemiki wobec przedstawionej sytuacji, którą zaraz na łamach tego bloga opiszę.
Otóż rzecz dzieje się w IV RP naturalnie[no bo gdzie ?..], w państwie demokratycznym acz porąbanym[no ale oczywiste oczywistości nie są mile widziane na blogach, porzucam]. Po falach protestów jakie nawiedziły nasz kraj w związku z zaniżonymi płacami dla nauczycieli, górników, lekarzy i innych grup społecznych, przyszła kolej na muzyków, czyli artystów jakkolwiek.
Od razu prostuję, iż oni nie na stan dzisiejszy nie zamanifestowali swojego sprzeciwu w sposób publiczny.
A teraz konkrety : Muzycy domagają się podniesienia płac za koncerty jakie de facto przychodzi im grać czasem dwa razy dziennie. Obecnie zarabiają około 1700 zł.
Należy w tym momencie zaprezentować skrajne przypadki. Według jednego ze źródeł : portalu onet.pl, artyści domagają się podwyżki do średniej krajowej, czyli okrągłych 3 tys. PLN.
Jak sami twierdzą [ mowa o muzykach z filharmonii Olsztyńskiej], część z nich zarabia bardzo mało bo tylko 820, co oczywiście jest niedopuszczalne. Większość z nich zarabia jednak znacznie więcej bo aż ok 1700 zł.

Tym sposobem zamykam część informacyjną i przechodzę do mojej opinii, która nie może być nieprzewidywalna. Zacznę więc od tego, że według mnie tylko część z "poszkodowanych" artystów ma jakiekolwiek prawa do żądania zwiększenia płac. Mowa oczywiście o tych, którzy zarabiają bardzo mało, czyli 800 zł, za te pieniądze bardzo ciężko jest wyżywić rodzinę, to rzecz oczywista i nie podlega dyskusji fakt, iż mają prawo, ba, powinni!, powinni walczyć o podwyżki.
Zdaję sobie sprawę, że mój ogląd na tą sytuację jest jałowy, bo istnieją pewne możliwości dla tych osób, które z pewnością są przez część z nich wykorzystywane. Mowa tu o dorabianiu w postaci grania np. na weselach, okolicznych bankietach itp.Ale to samo mógłbym powiedzieć o grupie muzyków zarabiających dużo jak na polskie realia, 1700 zł to mniej więcej tyle samo ile zarabia przeciętny kolejarz, proszę porównać oba fachy...

Skoro już została opisana sytuacja tych biedniejszych, przechodzę do prawdziwego celu tego artykułu. Szanowni artyści różnej maści, te słowa bez echa kieruję do was, wybrańców, nadziei tego narodu. Oczywistą sprawą jest potrzeba działania wszelakiej maści filharmonii oraz co ważniejsze - szkół muzycznych. Ale trzeba powiedzieć jasno : to wybór jak wszystkie inne, powołanie. Muzyka natomiast nie powinna kierować się ku komercji, lecz wypływać z duszy i być życiem. Nie rozumiem tej postawy, tym bardziej ze względu na obecność dodatkowych możliwości po pierwsze, po drugie pracy swoich marzeń, po trzecie jak nie patrzyć wyskokich zarobków.
Zastanówmy się jak wygląda życie w tego typu branży. Są koncerty, próby, na pewno dużo wyjazdów i jak wszędzie, jest praca. Ale praca ta wypływa z czegoś głębszego moim zdaniem. Nie można być artystą bo tak trzeba...nie!, praca artysty jest nagrodą swego rodzaju. Obcuje on ze sztuką najwyższą, jest jej twórcą i spełnia się dzięki temu.

Jestem rozczarowany taką postawą. Jakby nie patrzył dotyczy to większości. Jednakże są i tacy, dla których cała te zamieszanie nie budzi większego lęku, zaniepokojenia. To ludzie prości, często nie starczy im na..życie. Lecz w ich sercu na zawsze pozostanie fach i muzyka. Oni nie pobiegną na ulice i zamiast instrumentu nie wezmą do ręki transparentów. Oni też mam nadzieję kiedyś zostaną docenieni, zauważeni.




ja nie protestuję i za darmo wrzucam nowy wiersz, dzięki za czytanie mojego artykułu kimkolwiek jesteś , pozdrowienia :)


„ A voice from Ground Zero”


Gdy otworzyłem okno, usłyszałem :
Tonące w mroku ulice
I ludzi przerażonych
Którzy spali w swoich mieszkaniach


Gdy tak jechałem sam pod ziemią
Obok mnie siedział tylko żebrak
Lecz czułem drżenie
To miasto piło kolejną kawę


Po raz kolejny nie zasnęło
Aspiryna jest łatwo dostępna
A kawą jest podmuch ludzkiej masy

Zamknąłem oczy i słyszałem
Jęki przerażonych pracowników
Głośne bicie serca matek
Z wózkami na Manhatanie


A tuż po godzinie dziewiątej
Ucichły jęki i bóle
Tam zegar zatrzymał się czule
Minął chaos tego dnia, na chwilę



Bo to,
Co nastąpiło potem...



Dwie Pędzące skały zatrzymane w słońcu .Ocieplane krzykiem i szybkim pieniądzem
Dwa symbole władzy, dziś abdykowały .W gruzach swe pamiątki wiernie zakopały



Postać za postacią , wkraczające cienie .W mury wchodzi tłumnie, odwagi strumienie
Bezgraniczna trwoga, spadające kartki . Wielkie poświęcenie ? ,Test wytrzymałości ?



edit : zapraszam na mojego digarta, którego adres znajduje się w linkach po prawej stronie, dopiero zaczynam, aparat niejako testuję więc nie bić :D

poniedziałek, stycznia 14

After, After - Before

„tango”

Na zawsze, na wieczność
Wpij się we mnie!
W tangu zwanym śmiercią

A może...
Ocal moje stopy otchłani
Tak jak teraz tańczymy półnadzy
Oczyśćmy swe serca w brytfannie wydarzeń

Choć...
Smutek jak zegar wybija ........
Ucieczka nie może być końcem
Początkiem jest drugiego taktu

Lecz...
Dotknij mnie , wbij się powoli
W swym błysku , w stalowej niewoli
Pokochaj mnie kolejny raz

A czas?...
- jak dawniej popłynie
Strumieniem w najgłębszą dolinę
Wysysa już każdą chwilę

I raz, I raz




Wiersz powyżej został nijako zainicjowany przez Zbuntowaną, która podrzuciła dobry początek, a ja jak zawsze puściłem wodze fantazji.
I tak powstał kolejny wiersz o czymś, do czego wcale się nie przyznaję, nie toleruję, nie rozumiem. Tylko zastanawiam sie skąd w mojej głowie pomysły na...no właśnie, reszta należy do was :)
Liryczny zastój [ bo takiego jestem świadkiem ]jest wynikiem po pierwsze : braku czasu [ sobota i niedziela nie moje ] a po drugie : problemami technicznymi oka, tudzież powieki, która upierdliwie pulsuje. Powiadają że to niedobór magnezu, lub stres...a ja na to : wtf ? ;>
No nic, trzeba mi jutro kupić jabłek z kilo, orzechów fajnych i już wiem, że będzie to dzień relaksu, nie ruszę ani matury ani angielskiego za cholerę.

najbardziej zaskoczył mnie stres jako powód tego migania, no cóż...myślałem że raczej to mnie nie dotyczy, ale ostatni tydzień był zabójczy. Do tego dorzucę fakt, iż czasami ni stąd ni zowąd zadrży mi noga, co również jest powodem stresu [ jak podaje wiklipedia ].

Narzekamy na stres, parę minut temu na moje podwórko zajechał wóz strażacki. Zatrzymał się prawie przed moją klatką. jakieś 15 sekund później zza rogu wybiegł chłopak, młody. Zapukał tylko do drzwi wozu i ponownie zaczął biec w stronę jasielskiej. Panowie ruszyli za nim....
Pewna rodzina być może doświadczyła dziś stresu...nie porównywalnego.
Miejmy jednak nadzieję, że nic wielkiego tam się nie stało.

piątek, stycznia 11

Tango

W tym tangu nie każdy potrafi się odnaleźć. Czasem mam wrażenie, że ludzie gubią się z dnia na dzień bardziej, zatracają się, ograniczają, ranią.
Mowa oczywiście o życiu, banalnym, szarym i pozornie nudnym. Tymczasem w dzikim tangu, w szalonym pościgu nie raz zapominamy, że nie jesteśmy na tej czasami pogmatwanej planecie sami, do cholery nie jesteśmy !
O megalomaniakach już mówiłem, standardowo spotykamy ich na co dzień. Jeżeli nie wiesz, o czym mowa, to gratuluję bezstresowego życia. Albo inaczej, nieco przyćmionego życia.

Natomiast innym ważnym problemem populacji jest według mnie pospolite wzorowanie się na cudzych postawach lub co gorsza naśladowanie ich w sposób raczej nie normalny.
Wiecie, to nie chodzi o żadną pieprzoną modę, ani o autorytety. Tu chodzi o wybory moralne! i o ciągłe gwałcenie swojej moralności poprzez podążanie za "wodzem" z reguły albo najsilniejszym lub też najbardziej popularnym [ co w przypadku połączenia obu własności daje silny autorytet w oczach wiernych naśladowców].
Wynik załamuje, każe współczuć i popycha do głębszego zastanowienia się nad tym jakimi jesteśmy i czego należy nam unikać.

napiszcie co o tym sądzicie.
miłych ferii

sobota, stycznia 5

How about this ?




Zacznijmy od tego, że poprzedni 2007 r był w pewnym sensie wyjątkowy. I to na wielu życiowych płaszczyznach w tym oczywiście pod względem muzycznym, co w tym momencie najbardziej mnie interesuje.
Ja mam wrażenie, że z roku na rok do Polski przybywają coraz to ciekawsze zespoły i soliści, a w 2007 roku było ich po prostu mnóstwo. Że nie wspomnę o takim Openerze[no w 2006 miałem nawet bilet parę miesięcy ;/] lub o koncertach różnych np.Red Hot Chili Peppers - którzy to tak rzadko bywają w Europie!
Jednak dla mnie największym przeżyciem był koncert Linkin Park i Pearl Jam w Chorzowie, którego nie zapomnę do końca moich dni. Ostatnio jeszcze raz przeglądałem wszystkie zdjęcia i klipy na których tylko żar lejący się z nieba, oaza dla każdego rockowego fana - Stadion Śląski no i ta scena..[część której prawie co nie rozwalił mr Hahn poweradem :D].
Myślę że cokolwiek bym nie napisał, to i tak ktoś inny powie, że był na lepszym koncercie, że dostał zdjęcie i autograf, coś czego ja nie dostałem. I gratuluję mu, tak jak gratuluję wam, gdziekolwiek nie byliście. Czy to na małym kameralnym koncercie swojej gwiazdy, czy na stadionowym gigancie.

Szanowną sferę muzyki pora mi jednak zostawić co niniejszym czynię i przechodzę do sfery działalności społecznej, do ukochanego lidera, bo był to rok dla naszej grupy wyjątkowy z prostego powodu - projekt pt. "Polska znana i mniej znana".
O samym projekcie nie czas mi się rozpisywać, tym bardziej, że znajdziecie wszelkie informacje na stronie [www.mlid.er.pl]. Pewnie powtarzam się w tym momencie, ale cały czas jestem pod wielkim wrażeniem tego, co udało nam się wykonać pracą czasami ciężką, ale taką, która nas zespoiła do granic wytrzymałości.

Ostatnią rzeczą z której po części jestem dumny, to moje działania do których zaliczę poezję, naukę gry na djembe oraz po raz pierwszy malarstwo.
Co do moich wierszy , nie mnie oceniać jakie one są, są moje, płyną z najgłębszego punktu mojego serca i wiem, że tak już pozostanie. Wiem, że nie oderwę tej naklejki bo tak musi być ,to teraz część mojego życia.
I niech tak pozostanie...



Jest też tak, że zastanawiamy się, co przyniesie nam nowy, 2008 rok. Są oczywiście życzenia, postanowienia i wiara, że będzie lepiej.
Mi wystarczy położenie w jakim się znajduję, dziękuję Bogu za zdrowie jakim mnie obdarzył w zeszłym roku i tego właśnie zdrowia życzę Wam, drodzy czytelnicy :)


P.S : Wiersza nie ma, pisze się :D. Za to będzie inspiracja muzyczna w postaci piosenki "Bleed It Out" zespołu Linkin Park, a jak. To nic, że jest to ich najlepiej wykonana piosenka na żywo w zeszłym roku[według mnie]. To nic, że jest to najlepsze Bleed It Out, w ogóle cały KROQ Almost Acoustic w wykonaniu LP jest ich jednym z lepszych koncertów, więc jest co oglądać.Polecam!



Uwaga Uwaga! kupiłem sobie aparat i rozważam możliwość założenia photobloga :D
no może jednak wybiorę Digarta
Peace & Love boys and girls

Pewnym krokiem w nowy rok..

Pierwszy post w nowym roku według przepowiedni wróżki Manuely powinien być dobry, gdyż jest on zapowiedzią całego roku. Inaczej wszystkie inne będą do niczego.
Dlatego zrobię eksperyment i napiszę najmierniejszy post jaki mogłem napisać :D

Dziękuję.