poniedziałek, lutego 4

Nobody's Reading

Cześć !
Ograniczyłem dziś siedzenie przed kompem do minimum i czuję, że muszę parę słów wysłać w zgrabną otchłań roboczo zwaną Internetem którego podobno nie można przeczytać.
No ale można przeczytać moją notkę i kolejny wiersz :)
Pierwsze co mi przychodzi na myśl a o czym koniecznie chciałbym napisać to..Studniówka 2008, jedyna taka chwila w naszym, moim życiu tak jak długo przez wszystkich oczekiwana, minęła bardzo szybko i pozostawiła po sobie liczne ślady wewnętrzne i zewnętrzne.
Relacjonować jej raczej nie będę, mi tam się podobało. Co prawda w kwestii kulinarnej to organizatorzy sie nie popisali, no ale ostatecznie ja żeby się najeść to nie przyszedłem.
Za to wybawiłem się przednio, za co dziękuję szczególnie Pani Jowicie :) . Jeśli zaś chodzi o muzykę i dobór repertuaru, to przyznam że jak dla mnie nie było aż tak źle. To fakt, na niewielu weseliskach i różnej maści zabawach byłem, aby oceniać i porównywać, bo już teraz stwierdzam, iż bywało gorzej.
No i sala, dla mnie rewelacja, podczas zabawy panował świetny klimat [i nie mówię tu o klimie, której niestety nie było :D], dekoracje profesjonalne[ Kasia - szacun xD ], za pomysł i realizację należą się wielkie ukłony w stronę klas odpowiedzialnych.

No i co tam u Was ?..jak wrażenia ?
Pochwalę sie jeszcze jednym, w tym tygodniu odbędzie się pierwsza próba zespołu w którym mam być wokalistą. Gatunek ?..różnego rodzaju Rock jak na razie, z lekką przewagą Stratovariusa :D [ cholera, rok wstecz bym się zakrztusił na samą myśl o tym 0_0 ].
Mam nadzieję że coś z tego wypali i trochę się pobawimy.

No to na razie,
znów płomiennym wzrokiem udaję się w szczelinę skąpo odzianej zadumy, w stronę zamglonej przystani i opadam zmęczony wprost w łajbę mą naprawioną. Spływam z latarnią na rufie wprost w jamę drapieżnego jutra, z porankiem na ustach. W dół rzeki płynę, co zwie się "emocje".

„Nobody’s Reading”


...A więc popyt na jaskrawość mija w naszych czasach
Bo ludzie jak dawniej chowają się w lasach
Czym prędzej wspinają się krokiem dostawnym
By móc zobaczyć rzekę swoim okiem sprawnym
I nic prócz rzeki lawy, stopione dzielnice
Tonącemu brzytwę podają ladacznice
Nowak swoje domy na podmokłych wałach
Buduje cały rok, strumieniem leje się karnawał


Padlina w toni się ślizga
Psom krew leci z pyska
Z czeluści krzyk tryska
Pośrodku trupów wyspa


I choć próbuję się wyspać
Znudzony otwieram balkon
Bym mógł duszą w otchłań wypaść


Opuszczam w toń wezbraną gniewem
Ponton miłości, pompuję go śpiewem
I leżę sam w środku swej łodzi


Wiruję w rozpaczy powodzi
Magiczna to musi być chwila
Bo w każdym dziś widzę debila


Zatapiam ręce w straszliwym obrządku...
...„Pomiń A więc i zacznij od początku”

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Stratovarius rock?! Toż to power metal najwyższej próby ;)

Anonimowy pisze...

jeżeli wasz zespół jest taki jak twoje wiersze to będzie super, mam nadzieję że po starej znajomości dostanę płytkę po niższej cenie... ;)

Anonimowy pisze...

zespół? no no ładnie :)
mnie studniówka czeka za rok i jakoś mi się nie spieszy ;)

Anonimowy pisze...

jestem po lekturze oewnego wiersza z twojego DA. "w cichym..." jest świetne,jestem pod wrażeniem.

Anonimowy pisze...

hmm wiersz jest dziwny nie wiem czy chciales tu ukazac absurd i wyolbrzymienie ale tak to wlasnie dla mnie brzmi...niestety znowu go nie rozumiem ale to prawdopodobnie tylko moja wina:)
pozdro