poniedziałek, stycznia 14

After, After - Before

„tango”

Na zawsze, na wieczność
Wpij się we mnie!
W tangu zwanym śmiercią

A może...
Ocal moje stopy otchłani
Tak jak teraz tańczymy półnadzy
Oczyśćmy swe serca w brytfannie wydarzeń

Choć...
Smutek jak zegar wybija ........
Ucieczka nie może być końcem
Początkiem jest drugiego taktu

Lecz...
Dotknij mnie , wbij się powoli
W swym błysku , w stalowej niewoli
Pokochaj mnie kolejny raz

A czas?...
- jak dawniej popłynie
Strumieniem w najgłębszą dolinę
Wysysa już każdą chwilę

I raz, I raz




Wiersz powyżej został nijako zainicjowany przez Zbuntowaną, która podrzuciła dobry początek, a ja jak zawsze puściłem wodze fantazji.
I tak powstał kolejny wiersz o czymś, do czego wcale się nie przyznaję, nie toleruję, nie rozumiem. Tylko zastanawiam sie skąd w mojej głowie pomysły na...no właśnie, reszta należy do was :)
Liryczny zastój [ bo takiego jestem świadkiem ]jest wynikiem po pierwsze : braku czasu [ sobota i niedziela nie moje ] a po drugie : problemami technicznymi oka, tudzież powieki, która upierdliwie pulsuje. Powiadają że to niedobór magnezu, lub stres...a ja na to : wtf ? ;>
No nic, trzeba mi jutro kupić jabłek z kilo, orzechów fajnych i już wiem, że będzie to dzień relaksu, nie ruszę ani matury ani angielskiego za cholerę.

najbardziej zaskoczył mnie stres jako powód tego migania, no cóż...myślałem że raczej to mnie nie dotyczy, ale ostatni tydzień był zabójczy. Do tego dorzucę fakt, iż czasami ni stąd ni zowąd zadrży mi noga, co również jest powodem stresu [ jak podaje wiklipedia ].

Narzekamy na stres, parę minut temu na moje podwórko zajechał wóz strażacki. Zatrzymał się prawie przed moją klatką. jakieś 15 sekund później zza rogu wybiegł chłopak, młody. Zapukał tylko do drzwi wozu i ponownie zaczął biec w stronę jasielskiej. Panowie ruszyli za nim....
Pewna rodzina być może doświadczyła dziś stresu...nie porównywalnego.
Miejmy jednak nadzieję, że nic wielkiego tam się nie stało.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ejjj, ja mam to samo! Często pulsuje mi jakaś część ciała, typu ramię czy noga...I że niby to od stresu? No w sumie...To całkiem możliwe...A o utworze napiszę później. Trzymaj się zdrowo i bezstresowo! ;)

Anonimowy pisze...

eh...nie chcę się powtarzać. każdy wie co myślę o wierszu.

Anonimowy pisze...

Wikipedii podobno nie można wierzyć.
A jedyne co mnie aktualnie stresuje to problemy z gadu, które przez całe popołudnie ni cholery nie chciało się otworzyć.
Wiersz o dziwo mi się podoba. Piszę "O dziwo" biorąc pod uwagę mój ostatni krytycyzm wobec twojej i Ani twórczości. Zresztą nie tylko. Może to dzisiejsze spotkanie z panią Anią R. tak na mnie wpłynęło? :)
A pisząc o angielskim wzbudziłeś we mnie wyrzuty sumienia. Ja skromnie nie robię nic. Ale zacznę od jutra. No, może od czwartku:)

Anonimowy pisze...

My, Karol, to powinnismy tworzyć razem. Wiersze, powstałe wspólnymi siłam - wydają mi się jednymi z lepszych :D