niedziela, października 7

Z rozmyślań przy złotej herbacie vol.4 : muzyka ,a emocje

Ano witam. Po raz kolejny odgrzebuję w mocno naznaczonym matematyką, baniaku siły próbujące wydostać się na zewnątrz tudzież wbić się na mojego, bardzo popularnego, elektryzującego bardziej niż doDA, bloga. Dziś napiszę o czymś mi bardzo bliskim, o muzyce, ważnej części mojej egzystencji.
Pamiętacie kiedy pierwszy raz spotkaliście się z dźwiękiem ?..- my tego nie wiemy, ale dźwięki dochodziły do naszych rozwijających się uszu już w w brzuchu naszej rodzicielki. Z czego wnioskuję ,że muzyka to jedna z pierwszych form zakorzenionych w naszej świadomości. Mam nadzieję że w mojej pozostanie do końca mego życia, bo dla mnie muzyka to powietrze, a powietrze tylko zwykłym gazem potrzebnym do oddychania.
Ostatnimi czasy zastanawiałem się nad moim muzycznym zboczeniem [ jak zwał tak zwał, ale normalne to na pewno nie jest :D ] i doszedłem do wniosku że to tylko pozory, mi się wydawało że słucham tego, co aktualnie mnie kręci, a tak raczej nie jest. Zakładając że codziennie potrafię doświadczać różnych stanów emocjonalnych, twierdzę, że istnieją również grupy tematyczne, powiązane ze sobą emocjonalnie utwory.
W ramach krótkiego wyjaśnienia : utwór ma ogromną rolę na
a)podniesienie samopoczucia lub obniżenie
b)zmiany w fizjologii
c)nasze następne kroki, tudzież pobudza nas do takiego czy innego działania
W istocie więc moje wybryki związane z wyborem muzyki płyną z swojego rodzaju huśtawki emocjonalnej, co może być przejawem dojrzewania, ale i kształtowania gustów. jestem teraz w takim miejscu, że czuję się jakbym cofał się do lat dzieciństwa, kiedy słuchałem Eminema na zmianę z Vengaboys. Ale muszę przyznać że pasuje mi taki układ i nigdy nie poddam się cudzym wpływom bez całkowitego zaakceptowania.
Muzyka bowiem nie może nas ograniczać, a wręcz przeciwnie, rozwijać za każdym razem, gdy włączamy chociażby stację muzyczną.
Każdy sam powinien odnaleźć swoje gusta, ale proszę was, nie zamykajcie się w jednym gatunku.Wiem, nie mogę wam tego zabronić, ale wierzę w waszą odwagę w wybieraniu selektywnym, mądrym odnajdywaniu muzyki waszego życia.

Na koniec serwuję wam klip raczej mało znanego w Polsce zespołu Sigur Rós do piosenki "Svefn-g-englar". Jest on dość długi, ale namawiam do obejrzenia go w całości. A po wszystkim zastanówcie się, jakich spraw on dotyka, liczę na waszą dojrzałość, przed sobą macie wolnych, niczym nie naznaczonych ludzi. Los sprawił że żyją w ograniczeniu, a jednak istnieje pewna siła, która wyzwala nie tylko ich...









P.S : Jako ciekawostkę dodam, że utwór wykorzystano w soundtracku do filmu "Vanilla Sky". Peace!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

zgadzam się że muzyka wpływa na nasze samopoczucie i czasem dodaje nam energii do zrobienia czegoś, np. ja czasem słuchając piosenek Rubika mam taką ochotę napisać jakiś superowy wiersz...i gdybym tylko miała talent, dawno już mogłabym wydać tomik. niestety...
czytając ten post naszła mnie taka myśl: co bym zrobiła, gdybym nagle straciła słuch? żaden problem walnąć w drzewo podczas jazdy...i z tego hałaśliwego i przesyconego muzyką świata wejść w świat wiecznej ciszy...tragedia...

parachutist pisze...

To prawda..to może się wydawać dla nas niemożliwe, znamy jednak przypadki osób tak pokrzywdzonych, jak oni poradzili sobie z myślą o separacji z muzyką..nie potrafię odpowiedzieć na pytanie co ja bym zrobił na ich miejscu.