niedziela, lipca 1

The Look On Your Face Was Priceless

Jeszcze parę sekund a zginąłbym marnie na polu
Ujeżdżałem krowę, aż w pewnym momencie zrzuciła mnie i leciałem , leciałem
Żal było mi tej krowy, bo po całym zdarzeniu nie dawała mleka przez rok...
Nawet sam wójt wybrał się do nas w odwiedziny, kilka razy przecierał oczy ze zdumienia
I nie uwieżył dopóki sam nie sprawdził. Od jóźki[tak ją nazywaliśmy]
Emanowała dzikość i oszałamiająca nieufność wobec innych. Wójt spróbował wydoić ją ale ona nie
Dała ani kropli mleka. " Tak to nie" powiedziała stara Maćkowska i poszła do chałupy po
Łyżkę soli, która według wiejskich przekonań była najlepsza dla zwierząt na przeczyszczenie.
Ulubiony przysmak podała krowie wraz z wodą do wiadra, lecz mućka nie ruszyła ani trochę.
Grzechu bartkowiak poleciał więc szybciutko po strzelbę do stodoły, nie było innego wyjścia.
Oleńka płakała.Wójt powiedział że sam ją zastrzeli. Wziął strzelbę, wymierzył i wystrzelił
1 kulkę w krowę. Zaryczała smutnie i padła na trawę. Wszyscy prócz wójta płakali.On wymierzył
8 kulek po kolei wybijając wszystkich w rodzinie. Ród bartkowiaków przestał istnieć.Koniec bajki drogie dzieci , teraz czas na paciorek "Aniele, Boże, Stróżu Mój..."
!


a teraz wrzucam mój wiersz. Zastanówcie się nad tekstem powyżej. Czy widzicie w nim coś niezwykłego ?

Nasza miłość to :
Nieskończony bal
Na parkiecie jesteś tylko Ty i jestem ja
Wirujące niebo nad nami, a Ty płaczesz z miłości

Leżymy na trawie trzymając się za ręce...
Ku memu zdziwieniu wstajesz
I rękę moją oddajesz
A przysiągłbym wczoraj że śnię

I lecę wysoko i już co raz wyżej, dosięgam Cię
I spadam w dół
I łamię się w pół

Nasza miłość to :
Nieskończony bal
Ty stoisz obok
Na parkiecie pozostałem sam

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ha! jestem pierwsza!!! A więc:
a) pierwszy raz słyszę o ujeżdżaniu krowy;
b) myślałam że maciora to tylko świnia;
c) kto trzyma strzelbę w stodole???;
d) skąd wójt nagle wziął broń, czyżby grześ był aż takim palantem i po prostu mu ją dał?;
poza tym są wakacje, ja nie myślę.

Anonimowy pisze...

Myślałam, że pierwsza napiszę o tym, że to rzecz dziwna, by krowa była maciorą :P. Krowa to krowa, a maciora to świnia. Chyba, że to, w opowiadaniu - było takim magicznym stworzeniem ;)

parachutist pisze...

mój błąd :D
ups, wpadka
nitka -> powtarzam się ale co tam, spróbuj zinterpretować to wszystko inaczej, to nie miało być wiejskie , głupie opowiadanie, tam jest coś ukryte...

Anonimowy pisze...

nie mam pojęcia, myślałam nad tym, napisz później co to, bo nie da mi to spokoju.

Anonimowy pisze...

to ty jestes autorem opowiadania? jesli tak to jestem pod wrazeniem nie mam sie do czego przyczepic wiersz tez niesamowity, ale ukrytego sensu historyjki jakos znalezc nie moge mimo ze przeczytalam ja kilkakrotnie, moze za gleboko go ukryles.... pozdro

parachutist pisze...

dobra powiem wam o co chodzi, chodzi o budowę a nie o treść...teraz podumajcie trochę

Anonimowy pisze...

piszę ten komentarz drugi raz, bo tamten się nie załadował...
Naprawdę nie zauważyliście wielkich liter na początku każdego akapitu? I że one układają się w sensowną całość??

parachutist pisze...

bovaryzm -> brawo ! :D

Anonimowy pisze...

dziękuję, dziękuję. Gdy pisałam drugi raz tamten komentarz zapomniałam dopisać, że Karol już raz pisał w ten sposób. tylko nie pamiętam o czym to było i kiedy...

Anonimowy pisze...

heh ale mi teraz glupio...chyba ja sie za bardzo doszukiwalam tego sensu:)fajnie pomyslane gratulacje