Wakacje to czas upierdliwy. Tylko wtedy gdy siedzi się w domu, a za oknem co chwile słyszy się hasło pt. "pomylone gary, pomylone gary, wyłazić ". Dzieciaki są coraz lepsze. Przeklinają, wkurzają koty, utożsamiają się ze starszymi, nie daleko bowiem stoi ekipa pod wezwaniem. Całkiem spora, też muszą się nieźle nudzić, ale żeby tak cały dzień obcinać wszystkich przechodniów i jarać szklugi jedna po jednej to już lekka przesada. Na pewno większość z nich ma komputery, pewnie też internecik, założyliby sobie chłopaczki bloga albo poczatowaliby sobie, albo po skejpowali albo kurde chociaż pograli w coś. Ja gram w kosza. To był mój ulubiony sport na podwórku. Był do dzisiejszego pięknego dnia, kiedy ptak narobił na tarczę. Ja rozumiem parapetówa i te sprawy, ale co go skłoniło do załatwienia swoich potrzeb na koszu, nie dość że nagrzany od słońca jak 105 to jeszcze wcale nie blaszany a metalowy. No cóż, chyba się pomylił, każdemu się zdarza. Nawet pieski nie robią na trawniku kulturalnie tylko jak się pomylą to walą na chodnik...
Chociaż w tym przypadku to chyba mylą się właściciele, oby taka pomyłka każdego srogo kosztowała
A koty?..a koty jak zawsze, wkurzają w nocy bo się gryzą, chociaż ostatnio coraz rzadziej, może znudziło im się pod moim oknem bo nigdy nie dostały nawet malutkiego kopniaka ani kamieniem po grzbiecie, może czas to zmienić?..
To mówiłem ja, odgrzewane kotlety smażą się na patelni niczym miłość, odgrzewana, jutro schaboszczaki
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




6 komentarzy:
nareszcie nowa notka.
Swoja droga cos ty sie tak tych zwierzat uczepił?:))
Ty sie słoncem i wolnoscia ciesz!
Pozdrawiam
Ja też nieraz zmieniam ksywki, tyle, że one są chyba...mierne, a co tam. :)
Fajnie napisałeś tego posta...(Chyba zanudzam, no ale ja nie mogę się do niczego przyczepić! Heh ;D )
Jeżeli chodzi o blokersów i inne gady - no comment. To jest właśnie taki margines społeczny...Tego już chyba nie da się zwalczyć.
A jeśli chodzi o koty...Wy,w Iławie macie ich pod dostatkiem, bo nawet pod internatem, pod oknem pokoju 211 - słychać nocne miauczenie itp itd...
Ciekawie zakończyłeś posta, serio :))))
Pozdrawiam, trzymaj się i w ogóle :DD
eh, współczuję...a więc jednak są jakieś plusy mieszkania w lesie! żadnych miauczących kotów pod oknem, wogóle cisza i święty spokój. całe szczęście...
hymm...spróbujcie zinterpretować tego posta [ i inne tak nawiasem też ] trochę inaczej...
przepraszam ze dopiero teraz ale czasem mam klopoty z zamieszczaniem komentarzy chyba moj net jest slaby....ja na wsi tez mam takich kolesi, ktorzy pija piwo pod sklepem:) wydaje mi sie ze zeby zaczac cos robic trzeba najpierw miec mozg i to najlepiej zdrowy :D mnie tez sie nudzi w wakacje moze bysmy tak klasowa impre zorganizowali, chociaz znajac nasza klase..... pozdro
szczerze powiem tak, zrobić klasową imprezę to jest nie możliwe i nierealne i wogóle ble
Co innego stały składzik i domówka, nice :D
Prześlij komentarz