wtorek, czerwca 26

Hello!, I'm Trying Focus But My Eyes Decive Me !

Witam, to musi być dla was nowość że zamieszczam drugi już post w przeciągu dwóch dni..tym razem postąpiłem jak zbuntowana którą na pewno znacie. Jeżeli nie znacie to żałujcie. Właściwie to chciałbym przekazać tylko jednego małego newsa, dziś, 26. Czerwca A.D. 2007 zacząłem pisać książkę i proszę nie pytajcie się jaki gatunek, bo na razie sam tego nie wiem :D
Jestem szczęśliwy...odnalazłem chyba złoty środek w tym co wydawało mi się złe i moralnie nieodpowiednie. Tak jest lepiej, czy pozostanę w tym stanie ?..nie wiem, wiem natomiast jedno - jeżeli próbujemy czegoś na siłę a z doświadczenia wiemy że to bardzo trudne i nie jest nam na chwilę obecną przeznaczone to zazwyczaj nam się nie udaje, trzeba poszukać czegoś w rodzaju substytutu, zamiennika, trzeba zacząć żyć jakby wolniej, przekonacie się wtedy że świat nie kończy się na jednym nie powodzeniu, góra na którą się wspinacie jest wysoka i liczy się każdy metr naszej drogi, więc jedyne czego mogę wam życzyć to szczęścia...

zamieszczam malutki wakacyjny wierszyk mojego autorstwa, enjoy

Znów spoglądam za okno
Seledynowe niebo i chmury wiszą słodko
Majonezowe obłoki kołyszą się na wietrze
Szczęście , moje kochane szczęście

Hen daleko , nie widzę wyraźnie
Ktoś usiadł nad rzeką i je truskawki
Seledynowe niebo , a wokół woda
To wakacyjna musi być przygoda

11 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Fajnie, że piszesz książkę i dobra, niech Ci będzie - nie pytam o gatunek :D
A jeżeli mówimy o prozie - zostawiłam narazie "Zbuntowaną..." (wielu prozaików pisało dzieła przez lata - przecież). Zaczęłam pisać kryminał, od wczoraj. Czy ktoś sobie wyobraża mnie piszącą kryminał? He. Ale myślę, że nie wyjdzie najgorszy.
Ok, wracam do Twojej notki:
Widzę wiersz...To czy mi się on podoba czy też nie - niech pozostanie tajemnicą ;)
Jedno jest pewne - po przeczytaniu - zrobiłam się głodna (te truskawki...mmm...).
No i się rozpisałam. Przepraszam :D Ale chociaż tutaj, na Twoim blogu jest taka błoga cisza, nikt sie nie wyzywa, nie wyciąga brudów, są same fajne komentarze - nie to co u mnie,i aż chce się zaglądać i pisać notki. Hmm, myślę, że czas coś zmienić...Niedługo, może nawet dzisiaj? Pozdrawiam
P.S. Pisz, pisz, kiedyś chcę przeczytać Twoją książkę - jeżeli oczywiście pozwolisz.
[a to, co jest tym środkiem
- niech nie traci na mocy]

parachutist pisze...

u mnie jest tak cicho, aż za cicho, szkoda że mało osób komentuje, ale myślę że najbardziej korzystam z tego ja..

Anonimowy pisze...

kurcze, tyle osób zaczęło pisać książki, tylko ja taki leń... życzę powodzenia! i ja też bardzo chciałabym je przeczytać, jeśli będę mogła.

Anonimowy pisze...

a mnie sie wydaje ze substytuty to gowno i ze nic nie jest za trudne, trzeba byc tylko wytrwalym i walczyc o swoje za wszelka cene...ale ja sie nie znam... pozdro

Anonimowy pisze...

E tam Nitka,ty piszesz zajebiste opowiadanie(tzn napisałaś:(()
A Karolu,złotego środka nie ma.Wszystko sie zmienia i nic nie bedzie nigdy pasowało do wszystlkiego za kazdym razem.

parachutist pisze...

kwestia interpretacji, no nie ?...

parachutist pisze...

a substytuty są, tylko trzeba je znaleźć, jeżeli nie wiesz o co mi chodzi to spróbuj pomyśleć np. o miłości

Anonimowy pisze...

no tak tylko po co szukac substytutow? agencja towarzyska nie jest w stanie zastapic milosci i tylko facet moze myslec inaczej, z kazda inna sprawa jest podobnie, po takim srodku zastepczym czujesz sie jeszcze gorzej wiec po co w ogole to robic? dla chwilowej przyjemnosci czy zaspokojenia potrzeb?

parachutist pisze...

nie do końca o to mi chodziło, dlaczego od razu wyskakujesz z agencją towarzyską i dlaczego od razu obwiniasz facetów którzy tam chodzą?..a o jaką sprawę chodzi ci że jest podobnie ?..sprecyzuj proszę

Anonimowy pisze...

No to i ja wtrącę parę słów: Po namyśle :D: Osobiście twierdzę , że NIE MA substytutów, bo nic nie jest w stanie zastąpić drugiej rzeczy, np. miłości. Wszystko jest jedyne w swoim rodzaju. I jeżeli z czegoś rezygnujesz – to rezygnujesz z czegoś unikalnego, poprostu. A może się mylę?
I zgadzam się ze znaną: Nic w życiu nie jest trudne, a walka jest tutaj najważniejsza (Ooo jaka optymistka ze mnie :D ). Pozdro

Anonimowy pisze...

agencja to byl tylko przyklad, i moze troche przegielam z tym ze tylko faceci tak mysla... sa po prostu ludzie, ktorym nie chce sie szukac jakichs wartosci czy celu w zyciu, zyja chwila. ja tego nie potepiam ale sama nie chcialabym tak zyc...pozdro